Kategoria ogólna > Polityka

Debata wyborcza

<< < (3/4) > >>

marcin.pospiech:
No Panie Simonie, prosze mnie - założyciela i współtwórcy nie obrażać :). Pan wie, że ja się garnę do tego, do czego potrafię.

Prezerwatyw Tradycja:
E? Gdzie w Sarmacji są technokraci z nazwy? ;-D

W Sarmacji są demokraci z nazwy, ale technokraci? ;-P

B. Lenczowski:

--- Quote from: MichalORhada on Październik 07, 2007, 21:08:02 pm ---E? Gdzie w Sarmacji są technokraci z nazwy? ;-D

W Sarmacji są demokraci z nazwy, ale technokraci? ;-P

--- End quote ---

Panie O;Rhada - moze tu chodzilo o sympatykow muzyki techno :)

Ja musze rowniez powiedziec ze Scholandii brakuje jednak partii ktora odstepowalaby wiecej niz kilkoma szczegolikami od innych. Powiem jednak rowniez, ze powoli nadrabiam wszelkie zaleglosci i na zywo bede ogladal wszystkie dostepne media by dowiedziec sie wiecej o "goraczce politycznej".

Melkor:
Panie Pośpiech - tu nie chodziło o obrazę, mówiąc "technokraci z nazwy" miałem na myśli nie to, że są niekompetentni czy coś, ale to że skoro są partią w państwie demokratycznym, to i pewnie są zwolennikami demokracji (oczywiście to tylko przypuszczenie, właśnie dlatego pytałem), a nie zupełnie odrębnego - oligarchijnego ustroju, którego ja jestem zwolennikiem. Czasami nieściśle technokratami nazywa się, hmmm, specjalistów u władzy, czy coś takiego, ale pochodzenia demokratycznego (np. czytałem kiedyś artykuł pt. "Technokraci Pani Waltz", a przecież Warszawa i cała Polska ma ustrój demokratyczny). To samo co do sarmackich technokratów - słyszałem coś o stronnictwie systemowym, ale to też nie są ci prawdziwi technokraci, bo nie dążą do zmiany ustroju.


--- Quote ---Panie O;Rhada - moze tu chodzilo o sympatykow muzyki techno
--- End quote ---
Nie, nie chodziło o nich. Nienawidzę techno (bo to nie jest muzyka - MUZYKA=SZTUKA, TECHNO=/SZTUKA)i w życiu nie użyłbym do określenia jego fanów tak ładnego słowa.

marcin.pospiech:

--- Quote ---Panie Pośpiech - tu nie chodziło o obrazę, mówiąc "technokraci z nazwy" miałem na myśli nie to, że są niekompetentni czy coś, ale to że skoro są partią w państwie demokratycznym, to i pewnie są zwolennikami demokracji (oczywiście to tylko przypuszczenie, właśnie dlatego pytałem), a nie zupełnie odrębnego - oligarchijnego ustroju, którego ja jestem zwolennikiem. Czasami nieściśle technokratami nazywa się, hmmm, specjalistów u władzy, czy coś takiego, ale pochodzenia demokratycznego (np. czytałem kiedyś artykuł pt. "Technokraci Pani Waltz", a przecież Warszawa i cała Polska ma ustrój demokratyczny).
--- End quote ---

Panie Simonie,
demokracja nie wyklucza technokracji, tak samo, jak technokracja nie wyklucza demokracji. Ba, powiedziałbym nawet, że ich połączenie jest jak najbardziej wskazane. Ustrój technokratyczny to ustrój, w którym rządy sprawują osoby najbardziej do tego przygotowane, kompetentne i rzetelne. Jeżeli ów osoby są demokratami, to w moim mniemaniu, jeszcze lepiej. Proszę sobie wyobrazić osobę, która w jakimś demokratycznym państwie sprawuje urząd ministra gospodarki. Osoba ta, ma np. doktorat z ekonomii, jest to jego życiowa pasja i jest ekspertem w tej dziedzinie. Jako minister spełnia sie i profesjonalnie, rzetelnie zapewnia rozwój gospodarczy tegoż kraju. Ta osoba może nazywać się technokratą.

Technokracja jest systemem, w którym ważniejsze są umiejętności, wykwalifikowanie i wiedza danego człowieka, niż to do jakiej partii przynależy czy jaką karierę zdążył zrobić.

Oczywiście, w pewnych kwestiach, technokracja sprzecza się z demokracją. Jednak sądze, że najbardziej realnym i możliwym elementem jest rząd technokratyczny, bo jest budowany przez dobieranie sobie ministrów, czyli pewną selekcję.

Jeśli chodzi natomiast o parlament, cóż... Lud niezawsze potrafi dobrze wybrac, ale tutaj także sądzę, że technokracja jest możliwa. Wystarczy jedynie, aby społeczeństwo potrafiło korzystać i rozumiało zasady demokracji, które są są praktycznie najważniejsze. W państwach wirtualnego świata ustrój technokratyczny jest o wiele łatwiejszy do osiągnięcia. Przykładowo przez "edukację u źródła", która mogłaby polegać na swego rodzaju rozmowach, spełniałających rolę lekcji. Dopiero po odpowiednim przejściu przez nie i zrozumienia zasad, jakie powinny panować w demokratycznym kraju, dany mieszkaniec otrzymywałby obywatelstwo i szersze możliwości działania, życia.

Zapewniam, że takie społeczeństwo - społeczeństwo demokratyczne umiałoby wybrać przedstawicieli, którzy by ich nie zawiedli. Właśnie przedstawicieli - technokratów.

Zdaję sobie sprawę z tego, że moja wizja może być troszeczkę utopijna i poniekąd dyskryminująca, ale proszę popatrzeć, jak taka mikronacja byłaby bogata, jakby się w niej żyło i ile przyjemności i radochy sprawiałoby uczestniczenie w tak ciekawym społeczeństwie.

Nawigacja

[0] Indeks wiadomości

[#] Następna strona

[*] Poprzednia strona

Go to full version