Forum Mikronacje

Please login or register.

Login with username, password and session length
Pages: 1 ... 4 5 [6] 7 8

Author Topic: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan  (Read 12555 times)

Yaraeh

  • Ekspert
  • *****
  • Posts: 646
  • On Sam
Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
« Reply #50 on: Październik 15, 2008, 20:02:13 pm »

O'Rhada to nasz realny kolega :D
Logged





Sarmata na politycznej emigracji.

Ludwik Bourbon

  • Ekspert
  • *****
  • Posts: 1067
  • gadu-gadu: 5299529
Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
« Reply #51 on: Październik 15, 2008, 20:31:06 pm »

O'Rhada to nasz realny kolega :D

To już nie rozumiem kompletnie, żeby takie toksyny między kolegami były :P
Logged

Yaraeh

  • Ekspert
  • *****
  • Posts: 646
  • On Sam
Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
« Reply #52 on: Październik 15, 2008, 20:46:04 pm »

Widzisz, my rozgraniczamy v-świat od reala.
Z wieloma działaniami Radzieckiego w mikroświecie się nie zgodzę, ale cenię go za intelekt, błyskotliwość i dowcip.
Logged





Sarmata na politycznej emigracji.

Ludwik Bourbon

  • Ekspert
  • *****
  • Posts: 1067
  • gadu-gadu: 5299529
Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
« Reply #53 on: Październik 16, 2008, 06:43:38 am »

A to błąd tak rozgraniczać. Oczywiście nie można zatracać granicy między realem a wirtualem, ale tu i tu jest się takim samym człowiekiem.
Logged

kazag

  • Administrator
  • Ekspert
  • *****
  • Posts: 835
  • Swawolny Byk / Kazag Slobodanovic
    • Okoczia
Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
« Reply #54 on: Październik 16, 2008, 07:49:04 am »

Nie prawda, można być zupełnie kimś innym w realu i w wirtualu. Ja np. nie biegam po Toruniu z łukiem i tomahawkiem.
Poza tym, mikronacje mają być z założenia również polem sprawdzenia się w różnych dziedzinach i rolach społecznych, więc wynika z tego, że te role należy zwyczajnie odegrać.
Logged
podróżnik Kazag Slobodanovic
znany również jako Swawolny Byk, Szaman Bitowy Okoczii
www.okoczia.cba.pl

Ludwik Bourbon

  • Ekspert
  • *****
  • Posts: 1067
  • gadu-gadu: 5299529
Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
« Reply #55 on: Październik 16, 2008, 07:55:49 am »

Gra aktora też zależy od charakteru. Real ma to do siebie, że robi się tam to na co pozwalają okoliczności i odwaga, zaś w wirtualu takich granic nie ma i wyjawiają się podświadome cechy człowieka i skryte marzenia, a nasz charakter "idzie na całość" (a bynajmniej wiem to z autopsji).
Logged

Pavel Zepp I

  • Guest
Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
« Reply #56 on: Październik 16, 2008, 18:41:30 pm »

No znowu kogoś swędzą brodawki... Czy ja mijam piaskownicę?

À propos, ciekawi mnie to, co na ten temat powie Sz.P. Rhadmor, bo gdyby o jeden obszar ubiegały się aż trzy strony, to już kompletnie uznałbym tę sprawę - za przeproszeniem - za jeden wielki R.Z.A.L. ("rzal" - tak wielki żal, że jest szerszym, dłuższym słowem od tego standardowego)

A Wasza Królewska Mość jak zawsze błyska wiedzą na temat v-światowej dyplomacji.
Rhadmor przyłączył Tuolelenkkę do Erboki.

A wcale że nie.

JUż dawno odeszliśmy - to raz.
Dwa - tereny walko WRM i Jajeczka to wyspa na której BYŁA Tuolelenkka. Nowa mapa -> http://wilk.erboka.org/mikronacje/tuolelenkka/01.jpg

1. Szokda, że Sz.P. Mardred próbował mi w jakimś stopniu, choć nie do końca udolnie, pocisnąć na tle znajomości dyplomacji. Skąd twierdzenie "jak zwykle"?
2. Szkoda, że Sz.P. Rhadmor/Ola (bez obrazy, ale WTF?) wprowadził mnie w błąd odnośnie Tuolelenkki i mapy. No cóż, puszczam mimo uszu.
Logged

Prezerwatyw Tradycja

  • Moderator Globalny
  • Ekspert
  • *****
  • Posts: 1335
    • Mandragorat Wandystanu
Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
« Reply #57 on: Październik 16, 2008, 23:24:27 pm »

Quote
Dobra, nawet załóżmy że nie jesteś izolowany, ktos tam uznaje prawa Morvanu do istnienia. Tylko że jakie z tego płyną wnioski? Takie podejście buduje v-narodową zgodę? Robi się od tego fajniej? Nie chcę już wracać do nieszczęsnej mapy ale przez takie konflikty (a integralność terytorialna naruszana w taki sposób jak robią to WRE czy Morvan sa dla mnie nieakceptowalne) nie możemy stworzyć żadnej inicjatywy która by naprawdę łączyła. Nie możemy się współnie promować, nie możemy wspólnie nic tworzyć. Możemy co najwyżej współnie grać w piłkę, a i to jakimś nieziemskim fartem i nie wiadomo czy na zawsze.

Jestem zwolennikiem międzymikronacyjnej zgody. Ale nie kosztem interesu mojej ojczyzny. Nacjonalizm? Jak najbardziej. A zgoda w mikronacjach nie zawsze buduje - jak pamiętam, im mniejsza była niechęć między Sarmacją i Scholandią, tym mniej ciekawie w KS się robiło.

Piłka to piłka - i nie radziłbym tam wchodzić z polityką. KS gra z WRM, Scholandia z Gnomami, a WRM z Erboką. Wara od tego.

Quote
Ja Ci powiem tak: Na szczycie OPM namawiałem do takiej deklaracji; wszystkie państwa uznają swoją integralność terytorialną za świętą, a kraje które mają takie konflikty będą ignorowane. I zdziwił byś się jak mało brakowało do tego żeby zaproponować np Morvanowi przeniesienie w inne miejsce mapy (lub na jej drugą stronę). I taka propozycja była by de facto szantażem bo w razie braku zgody nawet MW cofnął by uznanie.

Integralność terytorialna? To jakieś nowe bóstwo? Bzdura i tyle.

Jak dla mnie to co mówisz jest bzdurą. Myślałem, że twoja doktryna polityki zagranicznej ma jaja - ale ja tu widzę tylko poklepywanie się po pupkach a la Kościński. Zero rozrywki, akcji, tylko kółko wzajemnej masturbacji a la "jest świetnie, wszyscy się kochamy, niech zawsze będzie tak jak teraz". 

Co do kwestii cofnięcia uznania przez MW - szczerze wątpię w taką możliwość, ale nawet jeśli - myślę, że nic wielkiego by to w sytuacji WRM nie zmieniło. De facto jestesmy państwem izolacjonistycznym, i zagranica nie jest nam tak bardzo potrzebna. Dlatego - szantaż w tej sprawie to jedynie akt desperacji - szkoda, że Sarmacja przez tyle czasu nie postarała się nawet o jakieś inne argumenty przeciwko WRM, poza tym jednym, że "my mamy świete prawa do tej ziemi".

Quote
Zresztą, mniejsza z tym, bo odszedłem od meritum. Tak czy siak: Wymień proszę te "niepisane zasady" które sa "stosowne". Chętnie się zapoznam.

Wspominałem - wszystko jest ruchome. Stosowność zależy do tego, jakie państwa będą brać udział. Na przykład - WRM i KS. Jeżeli miała by być toczona prawdziwa wojna, to kilka rzeczy nasuwa się od razu.

1. Armia sarmacka byłaby liczniejsza.
2. Armia morwańska byłaby lepiej przystosowana do walk partyzanckich, w terenie zabudowanym, na wzgórzach i w lasach.
3. Armia morwańska byłaby bardziej doświadczona (po uczestnictwie w co najmniej kilku akcjach zbrojnych)
4. Armia sarmacka byłaby nowocześniej uzbrojona.
5. Marynarka WRM byłaby porównywalna do sarmackiej.

Do tego parę zasad, które są uniwersalne. Po pierwsze, jak w szachach - każdy wykonuje jakieś "posunięcie", a druga strona odpowiada. Po drugie, trzeba się samoograniczać. Nie piszę się w pierwszej informacji że oddziały wkroczyły do stolicy wroga, rozbiły połowę sił i zwyciężyły w 5 minut. Informuje się o rozpoczęciu ataków w takich i takich rejonach, pisze się jakie jednostki zaatakowały, i gdzie się posunęły dalej (zawsze warto pamiętać, że nigdy nie wygrywa się naraz na wszystkich frontach). I dalej - odpowiedź, że tutaj i tutaj nasze jednostki się musiały cofnąć, ale np. oparły się o trudny dla przeciwnika teren i go częściowo powstrzymały, a z kolei gdzie indziej przeszły do kontrataku. I tak dalej... No cóż - w żadnym wypadku nie należy przewidywać jakiegoś miażdżącego zwycięstwa - chyba że w sytuacjach skrajnych, ale i tu należy tak to zroganizować, żeby obie strony miały szanse się wykazać. Tego wymaga honor, jak sądzę.

Piszesz że nie zawsze się wybiera przeciwnika. Owszem. Zawsze i wszędzie można trafić na neokida - ale nie zawsze kiedy tak podejrzewasz, tak się dzieje. Na przykład podejrzewałem że działania na Okoczii ze strony Słomagromy będą strasznie neokidzkie - ale wcale takie nie były, dlatego chciałem wziąść w tym konflikcie udział. To czy trafi się na uczciwego przeciwnika, czy nie - to kwestia szczęścia. Co robić, jeżeli nie? No cóż, można jedynie zwracać uwagę, że wroga poniosła propaganda. Ewentualnie zaproponować jakiegoś sędziego, który by ograniczał działania obu stron. To nie musi być spisane.

Moim zdaniem, prowadzenie espedowskiej "polityki ignorancji" to absurd. Zignorować można ostatecznie, kiedy druga strona totalnie przestaje stosować jakiekolwiek ograniczenia. Ale to jest ostateczność, a nie praktyka. Bo takie ogłaszanie, że "nic się nie dzieje" kojarzy mi się ze skrajną propagandą i jest po prostu bardziej ośmieszające, niż jakiekolwiek inne działanie w tej kwestii.
Logged
Prezerwatyw Tradycja Radziecki, Mandragorat Wandystanu

Ku celom archiwalnym:
Michał O'Rhada, Wolna Republika Morvan/Sarmacja
Timoteos Stefanosigos, Demokracja Surmeńska

Benedykt Szujski

  • Nowy użytkownik
  • *
  • Posts: 8
  • Wierny poddany Cesarza Franciszka Józefa II
    • Teka Stańczyka - czasopismo Austro - Węgierskiech intelektualistów
Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
« Reply #58 on: Październik 17, 2008, 12:37:19 pm »

Co do sposobu prowadzenia wojny to widzę to w podobny sposób jak Pan ORhada z tym, że według mnie wojna powinna być prowadzona w warunkach mikronacyjnych tylko na zgodę obu stron. Wojna wymaga wykazywania przez przeciwników dobrej woli, a trudno o nią gdy tylko jedna strona pragnie wojny. Mikronacje to zabawa a do zabawy nikogo nie można zmuszać, więc wydaje mi się to koniecznością.
Uważam, że przed wybuchem samej wojny strony powinny się porozumieć i podpisać umowę(utajnioną dla opinii publicznej aby "nie psuć klimatu"), której treść określała by pewne podstawowe zasady. Podpisanie umowy zmniejszy możliwość wystąpienia nieporozumień i będzie stanowić zabezpieczenie w przypadku gdy jedna ze stron przestanie wykazywać dobrą wole i rozsądek.

Przede wszystkim należy określić maksymalne konsekwencje wojny- państwa nie będą miały motywacji do zachowań niegodnych jeśli będą z góry wiedzieć, że konsekwencją przegranej będzie np tylko utrata prestiżu, zapłata kontrybucji czy utrata niewielkiej części terytorium.

Po drugie, uważam, że strony powinny wybrać arbitra lub arbitrów, których darzą zaufaniem i którym zgodzą się przekazać decyzje co do wyniku przebiegu konfliktu. Dobrze by było gdyby mediatorzy znali się również na taktyce i strategi albowiem to oni powinni oceniać skutki działań przeciwnych armii.

Samą wojnę widzę tak, że wrogie sobie Sztaby Generalne opracowują plan działań który przesyłają arbitrom. Arbitrzy oceniali by skutki podjętych przez wrogie sobie wojska działań biorąc pod uwagę prócz samych posunięć doświadczenie wojsk, liczebność, sprzęt, stopień organizacji armii, poziom kadry oficerskiej czy możliwości zaopatrzeniowe gospodarki krajów biorących udział w konflikcie itp. Czynniki te arbitrzy oceniali by na podstawie dorobku walczących państw(państwa powinny udostępnić arbitrom potrzebne informacje)-np państwo z świetnym systemem gospodarczym ma lepszą gospodarkę niż państwo które go nie posiada czy lepszymi oficerami dysponuje państwo z funkcjonującymi szkołami oficerskimi niż państwo bez nich itp.
Po dokonaniu oceny opracowywali by stan na froncie z tego wynikły i wysyłali by informację z przebiegu dotychczasowych walk w formie lekko sfabularyzowanej stronom konfliktu.
Biorąc pod uwagę otrzymane informację , sztabu opracowywały by następne posunięcia i po raz kolejny przesyłali by je do arbitrów. Wojna kończyła by się w chwili zawarcia pokoju przez strony z własnej woli lub z decyzji samych arbitrów w przypadku, w którym jedna ze stron mimo oczywistej przegranej nie będzie chciała przyznać się do klęski.

Oczywiście element arbitralności będzie duży dlatego tak ważne jest zaufanie do arbitrów i ustalenia co do maksymalnych skutków przegranej.
Wprawdzie konieczność zgody obu stron wykluczy możliwość rozwiązania wielu konfliktów na tej drodze ale może stanowić niezły sprawdzian dla Sztabów oraz przednią zabawę dla samych uczestników.

Logged
...z głębi serc naszych oświadczamy, że przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy.

Monarchia Austro-Węgierska

Aaron_v-hr._Rozman

  • Aktywny użytkownik
  • ***
  • Posts: 180
Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
« Reply #59 on: Październik 18, 2008, 14:49:51 pm »



Jestem zwolennikiem międzymikronacyjnej zgody. Ale nie kosztem interesu mojej ojczyzny. Nacjonalizm? Jak najbardziej. A zgoda w mikronacjach nie zawsze buduje - jak pamiętam, im mniejsza była niechęć między Sarmacją i Scholandią, tym mniej ciekawie w KS się robiło.
Kiedyś było przekleństwo: "Obyś żył w ciekawych czasach". Ja w sumie mam podobne zdanie jak Ty, tylko nie uważam że dla rozrywki można absolutnie wszystko. Można wiele, ale nie wszystko.
Quote
Piłka to piłka - i nie radziłbym tam wchodzić z polityką. KS gra z WRM, Scholandia z Gnomami, a WRM z Erboką. Wara od tego.
I bardzo pięknie że gra. I nie było by fajniej jak w innych inicjatywach tez mogły by działać razem?

Quote

Integralność terytorialna? To jakieś nowe bóstwo? Bzdura i tyle.
Kurwa, bawimy się w budowanie państw czy w pici polo? Powiedz komuś że integralność terytorialna jego kraju nie jest istotna. No bez jaj.
Quote

Jak dla mnie to co mówisz jest bzdurą. Myślałem, że twoja doktryna polityki zagranicznej ma jaja - ale ja tu widzę tylko poklepywanie się po pupkach a la Kościński. Zero rozrywki, akcji, tylko kółko wzajemnej masturbacji a la "jest świetnie, wszyscy się kochamy, niech zawsze będzie tak jak teraz". 
A jak dla mnie to po prostu kończą Ci się merytoryczne argumenty. Moja polityka zagraniczna nie miała mieć jaj. Miała być otwarta na dyskusje iz Mandragoratem Wandystanu, WRE, Morvanem...i własnie to robię. Pozatym to właśnie ja chcę zmain a Ty rozpaczliwie bronisz status quo. Jednym słowem nie jesteś zdolny do jakichkolwiek kompromisów.

Quote


Co do kwestii cofnięcia uznania przez MW - szczerze wątpię w taką możliwość, ale nawet jeśli - myślę, że nic wielkiego by to w sytuacji WRM nie zmieniło. De facto jestesmy państwem izolacjonistycznym, i zagranica nie jest nam tak bardzo potrzebna.
I Ty mi piszesz o "Kółku wzajemnej masturbacji"? "Zagranica nam niepotrzebna, jesteśmy izolacjonistami, sami ze sobą bawimy się najlepiej". Dobra, o takim podejściu przecież właśnie piszę. Ba zarzucam Ci właśnie takie podejście i uważam je za zgubne.
Quote

 Dlatego - szantaż w tej sprawie to jedynie akt desperacji - szkoda, że Sarmacja przez tyle czasu nie postarała się nawet o jakieś inne argumenty przeciwko WRM, poza tym jednym, że "my mamy świete prawa do tej ziemi".
Argumenty PRZECIWKO Morvanowi? A po co my mamy szukać jakichś argumentów PRZECIW wam? Sam stawiasz się na pozycji naszego wroga.
Quote


Wspominałem - wszystko jest ruchome. Stosowność zależy do tego, jakie państwa będą brać udział. Na przykład - WRM i KS. Jeżeli miała by być toczona prawdziwa wojna, to kilka rzeczy nasuwa się od razu.

1. Armia sarmacka byłaby liczniejsza.
2. Armia morwańska byłaby lepiej przystosowana do walk partyzanckich, w terenie zabudowanym, na wzgórzach i w lasach.
3. Armia morwańska byłaby bardziej doświadczona (po uczestnictwie w co najmniej kilku akcjach zbrojnych)
4. Armia sarmacka byłaby nowocześniej uzbrojona.
5. Marynarka WRM byłaby porównywalna do sarmackiej.
Ok, Ty jesteś inteligentnym gościem i masz takie zasady. Tylko że zupełnie naiwnie zakładasz że wszyscy myślą podobnie do Ciebie. A tak nie jest. I nie możemy zakładać że wszystkie konflikty zbrojne będą prowadzone "na poziomie" Bo nie wybieramy sobie tego kto nas zaatakuje.
Quote

Do tego parę zasad, które są uniwersalne. Po pierwsze, jak w szachach - każdy wykonuje jakieś "posunięcie", a druga strona odpowiada. Po drugie, trzeba się samoograniczać. Nie piszę się w pierwszej informacji że oddziały wkroczyły do stolicy wroga, rozbiły połowę sił i zwyciężyły w 5 minut. Informuje się o rozpoczęciu ataków w takich i takich rejonach, pisze się jakie jednostki zaatakowały, i gdzie się posunęły dalej (zawsze warto pamiętać, że nigdy nie wygrywa się naraz na wszystkich frontach). I dalej - odpowiedź, że tutaj i tutaj nasze jednostki się musiały cofnąć, ale np. oparły się o trudny dla przeciwnika teren i go częściowo powstrzymały, a z kolei gdzie indziej przeszły do kontrataku. I tak dalej... No cóż - w żadnym wypadku nie należy przewidywać jakiegoś miażdżącego zwycięstwa - chyba że w sytuacjach skrajnych, ale i tu należy tak to zroganizować, żeby obie strony miały szanse się wykazać. Tego wymaga honor, jak sądzę.
Michał, na boga, nie bądź naiwny. "Trzeba się samoograniczać"? Jak zaatakuje nas banda 12 latków to będą się samoograniczać? Będą stosować zasady szachowe? Jak już wspomniałem, to że Ty masz zasady nie znaczy że mają je wszyscy, albo że sa one uniwersalne. Nie są. Mogły by być gdyby wszyscy byli fajnie , inteligentni itp. ale to utopia.
Quote

Piszesz że nie zawsze się wybiera przeciwnika. Owszem. Zawsze i wszędzie można trafić na neokida - ale nie zawsze kiedy tak podejrzewasz, tak się dzieje. Na przykład podejrzewałem że działania na Okoczii ze strony Słomagromy będą strasznie neokidzkie - ale wcale takie nie były, dlatego chciałem wziąść w tym konflikcie udział. To czy trafi się na uczciwego przeciwnika, czy nie - to kwestia szczęścia. Co robić, jeżeli nie? No cóż, można jedynie zwracać uwagę, że wroga poniosła propaganda. Ewentualnie zaproponować jakiegoś sędziego, który by ograniczał działania obu stron. To nie musi być spisane.
Tylko że z tymi pomysłami i ustanowieniem sędziego zbliżasz się już do moejgo punktu widzenia. Tylko ja nadal nie rozumiem czemu tak bardzo bronisz sie przed spisaniem tego?
Quote
Moim zdaniem, prowadzenie espedowskiej "polityki ignorancji" to absurd. Zignorować można ostatecznie, kiedy druga strona totalnie przestaje stosować jakiekolwiek ograniczenia. Ale to jest ostateczność, a nie praktyka. Bo takie ogłaszanie, że "nic się nie dzieje" kojarzy mi się ze skrajną propagandą i jest po prostu bardziej ośmieszające, niż jakiekolwiek inne działanie w tej kwestii.
Każdemu jego porno. Ty lubisz się użerać z taką dziecinadą, ja nie. A czy to jest ośmieszające? Jakoś mi się nie wydaje. Ale Twoje prawo mieć swój punkt widzenia, nawet oderwany od realiów.
Logged
Tyrania złych ludzi oraz dumny przedstawiciel cywilizacji śmierci.
"Oczywiście nie jest to wytłumaczenie tych karygodnych zbrodni, ale nie można oceniać całej społeczności po jednostkach." - Ludwik Bourbon
"I proszę nie komentować ani nie odpisywać na moje posty." - Rhadmor
Pages: 1 ... 4 5 [6] 7 8