Forum Mikronacje

Kategoria ogólna => Archiwum => Topic started by: Prezerwatyw Tradycja on Październik 13, 2008, 07:32:16 am

Title: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Prezerwatyw Tradycja on Październik 13, 2008, 07:32:16 am
Siły zbrojne Triumwiratu Erboki, niesprowokowane, zdradziecko zaatakowały ziemie Wolnej Republiki Morvan (Protektorat Tuolelenkki), łamiąc wszelkie zasady pokojowego współżycia, jako że atak odbył się w trakcie trwania negocjacji co do dalszych losów tego spornego terytorium, już po deklaracji ze strony TE że warunki porozumienia przedstawione przez WRM są zadowalające. Poniżej przedstawiam informację z LD Erboki.

Quote
Oryginalna wiadomość (http://groups.google.com/group/erboka/msg/97e6fe0dafd3a809)

Działania zbrojne na terenie dawnej Tuolelenkki

W związku z nieskończoną dyskusją o przynależności wyspy dawnej
Tuolelenkki zdecydowałem się na zbrojną interwencję na tejże wyspie.

Aktualnie Grzybnia Koronna zajęła 100% obszaru wyspy oraz dokonała
bombardowania miasta Emppu wraz z okolicznymi wioskami. Wyznaczono
obszar pod budowę nowej osady o nazwie Sabana, która ma stać się stolicą
wyspy.

Na terenie zajętym konstytuuje się właśnie Podkasztelania Petemburgia,
przynależna Kasztelanii Księstwa Marchewki, wraz z całą administracją.

Ludność, która nie podda się Grzybni zostanie zamknięta w specjalnych
obozach.

--
Konrad II Alzheimer de Cubalibre

Oczywiście to, że cała wyspa jest pod kontrolą sił Erbokańskich jest oczywistą bzdurą, tak jak część innych informacji podanych przez władze Triumwiratu. Prawdą jest to, że Tuolelenkka została zaatakowana przez Erbokę, która wzięła na cel zarówno wojska MPA, jak i cywilów. Jednak, mimo zaskoczenia, siły Morbhan Poblachta Arm stawiły zacięty opór przeważającemu przeciwnikowi, utrzymując około połowy wyspy oraz zachowując część linii brzegowej (wcześniej zadano przeciwnikowi duże straty podczas odpierania desantów).

Jednostki MPA opuściły brutalnie zbombardowane Emppu, wcześniej udzielając pomocy ludności cywilnej, wspierając ich ewakuację i wycofują się w kierunku wschodnim, aby tam przygotować przyczółek na przybycie posiłków z metropolii.

Przekazy z wyspy wskazują na natychmiastowe zaistnienie dużego oporu cywilnego wobec okupacji - sformowano już trzy brygady ochotnicze, które na razie zajmują się kwestiami logistycznymi i pomocą cywilom, jednak nie jest wykluczone uzbrojenie ich i wysłanie do walki z okupanem. Mamy również dane na temat sformowania partyzantki na terenach okupowanych, co nie jest zaskakujące, zwróciwszy uwagę na tak szybkie stworzenie obozów koncentracyjnych.

W obliczu tego ataku ogłosiłem wprowadzenie stanu wojennego na terenie całej Wolnej Republiki oraz zawiesiłem działanie Rady Ochrony Republiki. Postanowienie zostanie ogłoszone w pełnej formie w Dzienniku Praw dziś wieczorem. Jednocześnie informuję, że zwróciłem się już do władz państw siostrzanych z prośbą o wsparcie polityczne i militarne.

Zwracam się również do wszystkich podmiotów polskiego mikroświata o stanowcze potępienie agresywnych działań Erboki, wsparcie polityczne i militarne dla Wolnej Republiki Morvan, oraz o niesienie pomocy humanitarnej terenom okupowanym, którym my aktualnie pomóc nie możemy.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 13, 2008, 12:13:41 pm
I kolejna wojna z udziałem Morvanu...
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Yaraeh on Październik 13, 2008, 12:18:30 pm
Radecki bzdury pieprzy:
http://www.sarmacja.org/strona,miejscowosc,MRV

Morvan obejmuje część Terytorium Koronnego, a nie jakieś Tuolenkki i insze dziwne terytoria.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Krzysztov von Latoo on Październik 13, 2008, 12:36:57 pm
Czyli Erboka jest w stanie wojny z Sarmacją?
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Yaraeh on Październik 13, 2008, 12:37:55 pm
Raczej nie, bo my tego państwa chyba nie uznajemy.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 13, 2008, 12:54:47 pm
Raczej nie, bo my tego państwa chyba nie uznajemy.

Trochę mi to przypomina II wojnę północną, gdzie na terenie Rzeczypospolitej trwały regularne walki, sejm uchwalił, że w tej wojnie nie bierze udziału :P
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Yaraeh on Październik 13, 2008, 13:01:45 pm
Ale tutaj jest nieco inna sytuacja, bo co taka Erboka nam zrobić może? :D
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 13, 2008, 13:03:10 pm
Ale tutaj jest nieco inna sytuacja, bo co taka Erboka nam zrobić może? :D

A chociażby zepsuć wasze dobre imię, jak będziecie musieli pewne czystki dokonać :P
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: karol on Październik 13, 2008, 15:14:57 pm
Biedny O`Rhada, przyjdzie dać mu głowę pod szafot, bo z Erboką szans żadnych nie ma.  ::)
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Yaraeh on Październik 13, 2008, 15:19:30 pm
Ale my nie robimy żadnych czystek.
Ostatnią osobą, którą wyrzuciliśmy z Księstwa był niejaki Vladimir Iwanowicz.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 13, 2008, 16:07:29 pm
My na takie sytuacje po prostu nie odpowiadamy. Gdy WRE ogłosiła że zaatakowała część KS po prostu to zignorowaliśmy.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Yaraeh on Październik 13, 2008, 16:15:58 pm
No nie do końca, bo JKW dopisał wówczas w Parku/Bramie, iż przedstawione wydarzenia mogą być fikcją.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 13, 2008, 18:18:24 pm
W sumie to dobra i zła strategia, bo z jednej strony: nie karm trolla, lecz z drugiej trochę to głupie, że ktoś atakuje mnie, a ja uparcie będę twierdzić, że tak nie jest choć sińce powstają :P
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 13, 2008, 18:39:36 pm
Niestety, jeśli kraje się się nie umówią na rozwiązywanie wojen np za pomocą gry, turnieju etc. to jakiekolwiek działania zbrojne nie mają sensu.
- Atakujemy Was.
- A wcale że nie.
- Wysyłamy tysiąc żołnierzy
 - A my trzy tysiące
- To my milion
-  A my milion pięćset sto dziewięćstet
- to my zrzucamy na was bombę atomowę
- A my niszczymy wasz kraj Promieniami Śmierci, wzywalmy Wielkiego Cthulhu, i strzelamy do was z katapulty skisłym rabarbarem, a na dodatek sikamy wam do mleka!

A można by się przecież umówić np na załatwienie sporu na kurniku, or something. Jak w Pojedynku: ktoś ogłasza że atakuje, broniący się wybiera gre w jakiej bedzie toczyć się rywalizacja. I tyle.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Yaraeh on Październik 13, 2008, 18:42:23 pm
Aaron, przecież jesteś ambasadorem przy OPM (a przynajmniej byłeś nim ostatnio), więc możesz zaproponować jakąś rezolucję odnośnie tego typu spraw. Dla mnie zaś śmiesznym wydaje się prowadzenie wszelkich wojen. Bo i po co?
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 13, 2008, 18:52:49 pm
Bo niektórzy mają za dużo hormonów we krwi (ci młodsi) albo kompleks małego penisa (ci starsi).
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Yaraeh on Październik 13, 2008, 19:01:23 pm
A co ze starszymi kobietami?
Menopauza?
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 13, 2008, 19:21:38 pm
Ale przecież na kurniku to trochę niesprawiedliwe. W szachy to jeszcze, ale wiele gier zależy od szczęścia. Głupio, aby Sarmacja przegrała z Erboką :P Tutaj znowu powraca problem systemu wojennego o którym wielokrotnie była mowa :P
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: kazag on Październik 13, 2008, 19:21:59 pm
Tylko przypomne, że ostatnia wojna pomiędzy Okoczią i Siłami Sprzymierzonymi a Słomagromem prowadzona była właśnie na zasadzie "gry rpg" i przyniosła obu stronom wiele zabawy, choć zakończyła się dość niespodziewanie, kiedy oczekiwano decydującego starcia.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 13, 2008, 19:23:50 pm
Tylko przypomne, że ostatnia wojna pomiędzy Okoczią i Siłami Sprzymierzonymi a Słomagromem prowadzona była właśnie na zasadzie "gry rpg" i przyniosła obu stronom wiele zabawy, choć zakończyła się dość niespodziewanie, kiedy oczekiwano decydującego starcia.

Ale taki sposób wymaga obustronnej uczciwości, bo może być tak jak mówił Aaron z tymi żołnierzami i kompleksami. A trudno liczyć zawsze na uczciwość wszystkich...
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: kazag on Październik 13, 2008, 19:53:22 pm
O kurniku i takich sposobach już było, jak wiadomo, ogólna dezaprobata.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 13, 2008, 20:36:19 pm
To to nie dziwta się że nikt nie traktuje (a przynajmniej my nie traktujemy) wojenek w v-świecie poważnie :)
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Prezerwatyw Tradycja on Październik 13, 2008, 21:51:39 pm
Radecki bzdury pieprzy:
http://www.sarmacja.org/strona,miejscowosc,MRV

Morvan obejmuje część Terytorium Koronnego, a nie jakieś Tuolenkki i insze dziwne terytoria.

Ja przedstawię coś innego - http://morwieniec.sarmacja.org/ (http://morwieniec.sarmacja.org/). Nikt nie zajrzał od czasu ogłoszenia niepodległości prez WRM - ergo, nic się tam nie dzieje - ergo, KS nic tam nie kontroluje. Coś takiego jak Morvan w KS nie istnieje. Od prawie półtora roku.

I proszę, specjalnie tylko Ciebie, bo zwykle mnie to nie rusza, żebyś zwracał się do mnie co najmniej per Jego Książęca Wysokość, jeżeli innych tytułów nie uznajesz :-] I nazwiskiem wirtualnym, jeżeli to nie problem. Z góry dziękuję.

Quote from: Aaron_v-hr._Rozman
To to nie dziwta się że nikt nie traktuje (a przynajmniej my nie traktujemy) wojenek w v-świecie poważnie

I to jest właśnie niepoważne podejście. Bo to udowadnia, że jesteście naprawdę internetowym serwisem społecznościowym... i nawet się nie silicie na bycie prawdziwą symulacją państwa. Bo ja na przykład nie znam państwa realnego, które całkowicie nie przejęło się inwazją innego państwa i twierdziło, że to dziecinne. A Ty?
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 13, 2008, 23:42:21 pm

I to jest właśnie niepoważne podejście. Bo to udowadnia, że jesteście naprawdę internetowym serwisem społecznościowym... i nawet się nie silicie na bycie prawdziwą symulacją państwa. Bo ja na przykład nie znam państwa realnego, które całkowicie nie przejęło się inwazją innego państwa i twierdziło, że to dziecinne. A Ty?

Gdyby była inwazja (np hackowanie serwisu) to byśmy się przejeli. Ale Polska by się raczej nie przejeła gdyby archipelag Vanuatu ogłosił że od dzisiaj Kraków jest ich bo nas najechali za to że nie chcieliśmy kupować ich ryb. Uznała by że Vanuato to kinderneo. I to jest raczej podejście bardziej realne. Prawda jest taka że my traktujemy KS śmiertelnie powaznie a dla np Ciebie mikronacje to tylko rozrywka. Dlatego robisz wszystko dla zabawy. A ja np nie chce się wdawać w jakieś przepychanki których sesnsowność dość dokładnie opisałem parę postów wyżej.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: kazag on Październik 14, 2008, 05:16:17 am
Bo generalnie mikronacje to powinna być dobra zabawa, prawda? Jeżeli ktoś traktuje wirtualne twory śmiertelnie poważnie (poza swoją pracą, np. webmaster), to podchodzi mi pod uzależnienie.

Lekceważenie np. inwazji WRE wyglądało trochę jak gest bezradności. Bo nie bardzo wiadomo co zrobić, kiedy atakuje państwo nieuznawane i anektuje część terytorium. Ani odpowiedzieć (bo to się równa z uznaniem), ani wojsko wystawić (no bo gdzie taaaka Sarmacja do jakiejś Gnomii..)...
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Prezerwatyw Tradycja on Październik 14, 2008, 08:17:05 am
Gdyby była inwazja (np hackowanie serwisu) to byśmy się przejeli.

Czyli uważasz, że wirtualne państwo to tylko realne działania? No cóż, a kiedyś słyszałem, że mikronacje rozwijają wyobraźnię. Widać nie we wszystkich przypadkach.

Quote
Ale Polska by się raczej nie przejeła gdyby archipelag Vanuatu ogłosił że od dzisiaj Kraków jest ich bo nas najechali za to że nie chcieliśmy kupować ich ryb. Uznała by że Vanuato to kinderneo. I to jest raczej podejście bardziej realne.

Wątpię. Ale, tak na przyszłość - nie dziw się tylko, że większość mniejszych państw odpowiada niechęcią na sarmacką arogancję.

Quote
Prawda jest taka że my traktujemy KS śmiertelnie powaznie a dla np Ciebie mikronacje to tylko rozrywka. Dlatego robisz wszystko dla zabawy. A ja np nie chce się wdawać w jakieś przepychanki których sesnsowność dość dokładnie opisałem parę postów wyżej.

Ha! I traktując mikronacje śmiertelnie poważnie nie reagujecie na secesje, nie uważacie że coś takiego jak wojna jest w ogóle możliwe w mikronacjach, jeżeli nie ma jakiegoś namacalnego starcia? Okej, traktujecie to śmiertelnie poważnie. Ale z całkowicie realowego punktu widzenia. Dla was liczą się serwery, a nie terytorium państwa. Liczy się atak hakerski, a nie deklaracja wojny. Więc jaka z was jest symulacja prawdziwego państwa? Żadna. Sarmacja co raz bardziej staje się z mikronacji dość specyficznym serwisem społecznościowym, który zatraca się w swojej realowości.

Tak btw. to wg. Ciebie jaki cel ma KSZ w Sarmacji? Skoro nie jest świetnie wyszkolonym oddziałem hakerów? Taki ozdobnik?
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Yaraeh on Październik 14, 2008, 09:18:51 am
Radziecki, jaki jest sens odpowiadania na każdą zaczepkę ze strony różnych kinderneo, jak tylko dalsze nakręcanie ich do tego typu zabaw? Jest to co najmniej bezcelowe, z uwagi na fakt, że takie kinderneo sobie poskacze, poskacze i przycichnie. Widziałeś kiedyś, jak szczeniaczek próbuje namówić do zabawy dużego psa, zaczepiając go? I jaka była reakcja dorosłego psa? Po prostu to zignorował i szczeniaczkowi się znudziło.

Nie będę się do ciebie zwracał per JKW, bo nie widzę żadnych rozsądnych przesłanek ku temu ;-)
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 14, 2008, 09:33:44 am
Michał, pomyśl perspektywicznie ile sensu jest w nierealnych działaniach wosjskowych. Ok, ja teraz jako MSZ KS ogłaszam że militaryzujemy sarmacki region zwany Morvanem. Robimy stronkę że stacjonuje tam pierdyliard wojska i wszyscy którzy uznają rzady Michała O'Rhady zostają powieszeni przez rozstrzelania. I co, uwazasz że to fajne i to dobra zabawa? Ja uważam to za dziecinadę. Chcesz się tak bawić?
 - Mój laser jest najlepsiejszy!
 - A wcale że nie!
- A wcale że tak!
Ja dziękuję za takie rozrywki. Skoro niechęć wchodzenia do piaskownicy uważasz za arogancję, to Twoje prawo. Mnie grabki, łopatki i stawianie babek z piasku nie bawi. To moje prawo.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 14, 2008, 09:38:45 am
Bo generalnie mikronacje to powinna być dobra zabawa, prawda? Jeżeli ktoś traktuje wirtualne twory śmiertelnie poważnie (poza swoją pracą, np. webmaster), to podchodzi mi pod uzależnienie.

Lekceważenie np. inwazji WRE wyglądało trochę jak gest bezradności. Bo nie bardzo wiadomo co zrobić, kiedy atakuje państwo nieuznawane i anektuje część terytorium. Ani odpowiedzieć (bo to się równa z uznaniem), ani wojsko wystawić (no bo gdzie taaaka Sarmacja do jakiejś Gnomii..)...
Oczywiście że powinno być dobrą zabawą. Z tym że jeśli ktoś spędza setki godzin czasu nad zrobieniem stron internetowych jakiegoś regionu, a tydzień ktoś później ogłasza że on ten region sobie zabiera "bo tak!" to generalnie jest taka zabawa jak pierdzenie w towarzystwie.
Jasne że moglibyśmy wystawić wojska przeciw Gnomii, tylko ponownie pytam: po co? Gdomia by ogłosiła że wysyła 2 do potęgi 17 wojska a my że wysyłamy 2 do potęgi 17 plus k6. Obie strony by ogłosiły że wygrały i że druga strona kłamie. Tez mi rozwiązanie konfliku. Takie rozwizanie jaki konflikt...
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Faron on Październik 14, 2008, 09:42:50 am
Co do całej wojny. to słyszałem, że Erboka bez zezwolenia twórców- inkorporowała Micropolis. :D
Poza tym po co ta wojna?
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Pavel Zepp I on Październik 14, 2008, 11:48:45 am
No znowu kogoś swędzą brodawki... Czy ja mijam piaskownicę?

À propos, ciekawi mnie to, co na ten temat powie Sz.P. Rhadmor, bo gdyby o jeden obszar ubiegały się aż trzy strony, to już kompletnie uznałbym tę sprawę - za przeproszeniem - za jeden wielki R.Z.A.L. ("rzal" - tak wielki żal, że jest szerszym, dłuższym słowem od tego standardowego)
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Prezerwatyw Tradycja on Październik 14, 2008, 16:27:53 pm
Quote
chał, pomyśl perspektywicznie ile sensu jest w nierealnych działaniach wosjskowych. Ok, ja teraz jako MSZ KS ogłaszam że militaryzujemy sarmacki region zwany Morvanem. Robimy stronkę że stacjonuje tam pierdyliard wojska i wszyscy którzy uznają rzady Michała O'Rhady zostają powieszeni przez rozstrzelania. I co, uwazasz że to fajne i to dobra zabawa?

Każda zabawa może być dobra i zła - w zależności czy się przestrzega zasad - pisanych i niepisanych. W tym przypadku to jest trochę jak różnica między twoim przykładem zabawy laserowymi pistoletami, a zabawą w paintball czy ASG. Nie znam osób, które twierdziłyby, że ta druga jest niepoważna i dziecinna. I choc można "oszukiwać", to tego się po prostu nie robi.

Często po osobach których byś o poszanowanie zasad nie podejrzewał, właśnie takie zasady szanują. Świetnym przykładem jest ostatni konflikt na Okoczii. Właściwie przed tym konfliktem brakowało mi takiego dobrego praktycznego przykładu, że moja teoria wojny wirtualnej może się sprawdzić. Teraz już taki przykład mam.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Mardred von Salvepol-Nova Vita on Październik 14, 2008, 18:25:34 pm
No znowu kogoś swędzą brodawki... Czy ja mijam piaskownicę?

À propos, ciekawi mnie to, co na ten temat powie Sz.P. Rhadmor, bo gdyby o jeden obszar ubiegały się aż trzy strony, to już kompletnie uznałbym tę sprawę - za przeproszeniem - za jeden wielki R.Z.A.L. ("rzal" - tak wielki żal, że jest szerszym, dłuższym słowem od tego standardowego)

A Wasza Królewska Mość jak zawsze błyska wiedzą na temat v-światowej dyplomacji.
Rhadmor przyłączył Tuolelenkkę do Erboki.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: rhad on Październik 14, 2008, 19:12:33 pm
No znowu kogoś swędzą brodawki... Czy ja mijam piaskownicę?

À propos, ciekawi mnie to, co na ten temat powie Sz.P. Rhadmor, bo gdyby o jeden obszar ubiegały się aż trzy strony, to już kompletnie uznałbym tę sprawę - za przeproszeniem - za jeden wielki R.Z.A.L. ("rzal" - tak wielki żal, że jest szerszym, dłuższym słowem od tego standardowego)

A Wasza Królewska Mość jak zawsze błyska wiedzą na temat v-światowej dyplomacji.
Rhadmor przyłączył Tuolelenkkę do Erboki.

A wcale że nie.

JUż dawno odeszliśmy - to raz.
Dwa - tereny walko WRM i Jajeczka to wyspa na której BYŁA Tuolelenkka. Nowa mapa -> http://wilk.erboka.org/mikronacje/tuolelenkka/01.jpg
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 14, 2008, 19:32:45 pm

Każda zabawa może być dobra i zła - w zależności czy się przestrzega zasad - pisanych i niepisanych.

Z tym że w tej sprawie ŻADNE zasady nie sa spisane i panuje wolna amerykanka, której ja mówię zdecydowane nie!
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: kazag on Październik 14, 2008, 20:10:42 pm
Zasady można określić, z tym, że kto będzie wtedy czuwał nad ich przestrzeganiem?
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 14, 2008, 20:36:00 pm
Ja nie rozumiem tylko dlaczego do tej pory nie powstała jakaś konwencja, która byłaby zbiorem reguł i zasad funkcjonowania państw na szczeblach międzypaństwowych, a brak ratyfikacji tej umowy byłby równy zakazowi umieszczenia na mapie v-świata (itp.)...
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 14, 2008, 21:04:53 pm
Głównie dlatego że OPM to to powolny kolos. Brak mu dynamiki tego forum.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 14, 2008, 21:10:11 pm
Ja nie mówię o OPM, bo z jakiej racji OPM, do którego obowiązku należeć nie ma aby należeć do mikronacjii, ma obradować nad tego typu konwencjami? Niech każde państwo, które istnieje minimum miesiąc wybierze jednego dyplomatę, który obradowałby w w uchwalaniu takiej umowy, a uchwalenie tego dokumentu byłoby głosowane demokratycznie - 1 państwo=1 głos - większością głosów i szlus. Jak państwo jakieś nie ratyfikuje nie ma prawa być na v-mapie - proste...
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 14, 2008, 22:21:58 pm
Obradował by gdzie? Jakim prawem? Na jakich zasadach? Kto by je wyznaczył? Kto by rozsądził ewentualne spory? Bez OPM takie sprawy nie są tak proste. Łatwo powiedzieć, ale zrobienie tego bez żadnej odgórnej organizacji nie jest możliwe.
POWINIEN to zrobić OPM, i nikt tu nie mówi że miałby to komukolwiek narzucać (jak wspomniałeś - nie ma obowiązku należenia do OPM), taka uchwała odnosiła by się tylko do krajów zrzeszonych w OPM. A jakby ktoś dodatkowo chciał ją podpisać - to czemu nie?
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 14, 2008, 22:37:02 pm
Gdzie, jak, kto i kiedy to otoczka której uchwalenie zależy od dobrej woli, bo jak ona jest, zasady przygotowawcze przychodzą same. To, że taka konwencja nie powstała jest dla mnie oczywiste, bo nie ma ani woli jakoś rozpocząć prace nad taką umową, ale to sprawa drugorzędna, po pierwsze nie ma chęci w ogóle taką konwencję wprowadzić. Bo Sarmacji wygodniej jest aby takiej konwencji zasad by nie było w ogóle, bo łatwiej olać u uważać siebie za super, giga, maxi tytana giganta i mówiąc trywialnie nic z tym nie robić, "po prostu to my sami twórzmy zasady funkcjonowania mikroświata, a wszyscy niech całują nas w stopy".
Po drugie bez przymusu takie konwencje sensu nie mają najmniejszego, bo ci którzy je podpiszą, bez tego dokumentu postępowaliby nazwijmy to poprawnie, a ci którzy nie podpiszą nadal będą wysyłać jak to pięknie określiłeś pierdyliard armii gdzieś tam... W świecie realnym ludzie mają własne naturalne ograniczenia, bo armia może być ograniczona, zasoby gotówkowe też itd, a mikronacje jak wiadomo nie i uważam to za wysoką konieczność, aby na siłę wprowadzić takie zasady, które osoba nie mająca pojęcia o mikronacjach nazwałaby regulaminem gry.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Prezerwatyw Tradycja on Październik 14, 2008, 23:32:01 pm
Z tym że w tej sprawie ŻADNE zasady nie sa spisane i panuje wolna amerykanka, której ja mówię zdecydowane nie!

Wybacz, że się tak zapytam - czy ty czytasz to co piszesz? Przecież mówię, że istnieją zasady niepisane - a co za tym idzie, nie ma wolnej amerykanki. Kodyfikowanie jest moim zdaniem złym pomysłem - bo zaraz będą problemy, jak to ująć, a temu się nie podoba to, a temu tamto, a temu arbiter, a temu organizacja... Wydaje mi się, że tak jak jest teraz, jest dobrze. I jeżeli wszyscy podchodzili by do tego poważnie, ale bez zbędnej sztywności, to to by działało - nawet większy luz (jak w przypadku wojny na Okoczii) nie zaszkodzi.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 15, 2008, 00:38:10 am
Gdzie, jak, kto i kiedy to otoczka której uchwalenie zależy od dobrej woli, bo jak ona jest, zasady przygotowawcze przychodzą same.
Prawdopodobienstwo osiągnięcia kompromisu lub zgody za pomocą "dobrej woli" jest odwrotnie proporcjonalne do ilości stron zasiadających do rozmów, czyli jeśli liczba stron dąży do nieskończoności to szansa na porozumienie dąży do zera.

Quote
To, że taka konwencja nie powstała jest dla mnie oczywiste, bo nie ma ani woli jakoś rozpocząć prace nad taką umową, ale to sprawa drugorzędna, po pierwsze nie ma chęci w ogóle taką konwencję wprowadzić. Bo Sarmacji wygodniej jest aby takiej konwencji zasad by nie było w ogóle, bo łatwiej olać u uważać siebie za super, giga, maxi tytana giganta i mówiąc trywialnie nic z tym nie robić, "po prostu to my sami twórzmy zasady funkcjonowania mikroświata, a wszyscy niech całują nas w stopy".

A to spostrzeżenie jest na podstawie jakichs faktów czy z głowy? Bo ja jestem oficjalnym reprezentantem Ks i mówię że taką konwencję bym chętnie podpisał jeśli była by na nią zgoda. ale oczywiście musiałeś "przysrać KS" bo dzień się już kończył i jakbyś tego nie zrobił to by nie był udany.
Quote

Po drugie bez przymusu takie konwencje sensu nie mają najmniejszego, bo ci którzy je podpiszą, bez tego dokumentu postępowaliby nazwijmy to poprawnie, a ci którzy nie podpiszą nadal będą wysyłać jak to pięknie określiłeś pierdyliard armii gdzieś tam...
I bedą ignorowani
Quote
W świecie realnym ludzie mają własne naturalne ograniczenia, bo armia może być ograniczona, zasoby gotówkowe też itd, a mikronacje jak wiadomo nie i uważam to za wysoką konieczność, aby na siłę wprowadzić takie zasady, które osoba nie mająca pojęcia o mikronacjach nazwałaby regulaminem gry.
A ja wcale nie polemizuje z tym. Tylko kto ma wprowadzic na siłę? Gdyby się dało to bym to poparł. Ale nie widzę na to sposobu
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 15, 2008, 00:48:48 am
Z tym że w tej sprawie ŻADNE zasady nie sa spisane i panuje wolna amerykanka, której ja mówię zdecydowane nie!

Wybacz, że się tak zapytam - czy ty czytasz to co piszesz? Przecież mówię, że istnieją zasady niepisane - a co za tym idzie, nie ma wolnej amerykanki.
Wybacz że się zapytam: czy Ty czytasz to co piszesz?
"Każda zabawa może być dobra i zła - w zależności czy się przestrzega zasad - pisanych i niepisanych. W tym przypadku to jest trochę jak różnica między twoim przykładem zabawy laserowymi pistoletami, a zabawą w paintball czy ASG. Nie znam osób, które twierdziłyby, że ta druga jest niepoważna i dziecinna. I choc można "oszukiwać", to tego się po prostu nie robi."
Wskaż mi fragment gdzie jest napisane że sa jakieś "niepisane zasady", ja tu tego nie widzę.
Pozatym z niepisanymi zasadami to jest właśnie jak z piaskownicą - reguły zmieniają się podczas zabawy. Dlatego ludzie mający choć trochę oleju w głowie zasady SPISUJĄ.
Quote
Kodyfikowanie jest moim zdaniem złym pomysłem - bo zaraz będą problemy, jak to ująć, a temu się nie podoba to, a temu tamto, a temu arbiter, a temu organizacja... Wydaje mi się, że tak jak jest teraz, jest dobrze.
Wydaje Ci się. Pozatym problemy z kodyfikowaniem sa zawsze i w każdej sprawie. Przez głupie wojenki Michała O'Rhady mikroświat nie ma jednej wspólnej mapy. Oczywiście że nie tylko Twoja zasługa. Ale również Twoja. A z OPM wyleciałeś. I co, nadal uważasz że jest fajnie?
Quote
I jeżeli wszyscy podchodzili by do tego poważnie, ale bez zbędnej sztywności, to to by działało - nawet większy luz (jak w przypadku wojny na Okoczii) nie zaszkodzi.
Może chamstwem pojadę, ale większy luz może się skończyć kleksem.
Nie ma to jak z luzem podchodzić do wojen. Brawo Panie kolonizatorze. Tylko że za takie myślenie zrzekłeś się obywatelstwa MW, a Morvan mógł mieć wypowiedzianą umowę siostrzpaństwową. Naprawdę nie widzisz że Twoje podejscie spycha Cię i Twój kraj w coraz głębszą izolację?
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: kazag on Październik 15, 2008, 05:18:39 am
Quote
Każda zabawa może być dobra i zła - w zależności czy się przestrzega zasad - pisanych i niepisanych.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Prezerwatyw Tradycja on Październik 15, 2008, 11:15:59 am
Wskaż mi fragment gdzie jest napisane że sa jakieś "niepisane zasady", ja tu tego nie widzę.

Kazag zacytował. Nie będę się powtarzał ;-)

Quote
Pozatym z niepisanymi zasadami to jest właśnie jak z piaskownicą - reguły zmieniają się podczas zabawy. Dlatego ludzie mający choć trochę oleju w głowie zasady SPISUJĄ.

Cóż. To, czy się zmieniają, to zależy tylko od ciebie i od tego, jak Ty się bawisz. Niektóre zasady powinny być płynne - bo wydaje mi się na przykład, że innymi zasadami będzie rządzić się np. konflikt Gnomii i Wink Town, a innym Elderlandu i Nowalu (przykłady z choinki). Ważna jest jedna zasada - stosowność. Jedne rzeczy są stosowne, inne nie - a wszystko zależy od rodzaju konfliktu i państw które w nim uczestniczą.

Quote
Wydaje Ci się. Pozatym problemy z kodyfikowaniem sa zawsze i w każdej sprawie. Przez głupie wojenki Michała O'Rhady mikroświat nie ma jednej wspólnej mapy. Oczywiście że nie tylko Twoja zasługa. Ale również Twoja. A z OPM wyleciałeś. I co, nadal uważasz że jest fajnie?

Mikroświat, mimo długich starań, nie miał wspólnej mapy jeszcze długo przed powstaniem Wolnej Republiki Morvan. A z OPM nie wyleciałem ja, tylko rzeczona Tuolelenkka. Gdybym chciał zostać, wystarczyłoby zostać delegatem MW (które proponowało mi tą funkcję jako nieformalnego rzecznika WRM).

Quote
Tylko że za takie myślenie zrzekłeś się obywatelstwa MW, a Morvan mógł mieć wypowiedzianą umowę siostrzpaństwową. Naprawdę nie widzisz że Twoje podejscie spycha Cię i Twój kraj w coraz głębszą izolację?

Hm. Widzę, że nie wiesz zupełnie, czemu obywatelstwa się zrzekłem. A z tą izolacją to już totalny absurd - ostatnio zauważyłem, że WRM dywersyfikuje kontakty międzynarodowe - traktaty podpisano z Elderlandem, Interlandem i Neopolis... To już nie te czasy, kiedy WRM było de facto przystawką do MW.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 15, 2008, 12:27:43 pm
Quote

Kazag zacytował. Nie będę się powtarzał ;-)
Z tego fragmentu w żaden sposób nie wynika że są jakieś zasady niepisane. Wynika tylko to że zasad należy przestrzegać. Pisanych i niepisanych. Skoro jak sam piszesz zasad pisanych nie ma, to gdzie u diaska z tego fragmentu wynika że sa jakieś zasady niepisane? A jeśli są to ja proszę o ich wymienienie. Porównamy z innymi osobami na tym forum i zobaczymy czy są tak ogólne że można uznać że są v-światowym standardem, tak że nie będą konieczne zasady pisane.

Quote

Cóż. To, czy się zmieniają, to zależy tylko od ciebie i od tego, jak Ty się bawisz.
Nie, zależy tez od moje go partnera w zabawie. A tu z jakością bywa różnie.
Quote
Niektóre zasady powinny być płynne - bo wydaje mi się na przykład, że innymi zasadami będzie rządzić się np. konflikt Gnomii i Wink Town, a innym Elderlandu i Nowalu (przykłady z choinki). Ważna jest jedna zasada - stosowność. Jedne rzeczy są stosowne, inne nie - a wszystko zależy od rodzaju konfliktu i państw które w nim uczestniczą.
A kto określa stosowność? Dla niektórych kazanie gościom zdejmowanie obuwia jest niestosowne, dla innych wprost przeciwnie. I co jeśli spotkają się dwie strony o inych poglądach na tą sprawę? Zonk.

Quote

Mikroświat, mimo długich starań, nie miał wspólnej mapy jeszcze długo przed powstaniem Wolnej Republiki Morvan. A z OPM nie wyleciałem ja, tylko rzeczona Tuolelenkka. Gdybym chciał zostać, wystarczyłoby zostać delegatem MW (które proponowało mi tą funkcję jako nieformalnego rzecznika WRM).
Dobrze, tylko został byś delegatem MW który nhie ma zatargów terytorialnych bo zarówno Teuttolenkka jak i Morvan takie zatargi mają. A co do mapy: owszem, nie było jej wcześniej. Ale mogła by już być. To zresztą nie ma znaczenia bo tak naprawdę jedyny konflikt który wokół mapy był na zjeździe OPM dotyczył integralności terytorialnej.

Quote

Hm. Widzę, że nie wiesz zupełnie, czemu obywatelstwa się zrzekłem. A z tą izolacją to już totalny absurd - ostatnio zauważyłem, że WRM dywersyfikuje kontakty międzynarodowe - traktaty podpisano z Elderlandem, Interlandem i Neopolis... To już nie te czasy, kiedy WRM było de facto przystawką do MW.
Dokładnie wiem czemu się zrzekłeś obywatelstwa. Był konflikt interesów i tyle. A we wszystkim miałeś tyle farta że w MW zmienił się (przed czasem zresztą) Prezydent. Ivo pisał że on Ci kolonii nie odpuści i że to całe podbijanie kolejnych państewek uważa za dzieciarnie. Słowa nie dotrzymał a poniekąd szkoda. Nie dlatego żebym żywił w stosunku w stosunku do Ciebie negatywne emocje (sam wiesz że jest zupełnie inaczej) tylko że w tym konflikcie to ON i Khand (a przyznanie przezemnie racji Khandowi to wyjątkowe wydażenie!) mieli rację.
Dobra, nawet załóżmy że nie jesteś izolowany, ktos tam uznaje prawa Morvanu do istnienia. Tylko że jakie z tego płyną wnioski? Takie podejście buduje v-narodową zgodę? Robi się od tego fajniej? Nie chcę już wracać do nieszczęsnej mapy ale przez takie konflikty (a integralność terytorialna naruszana w taki sposób jak robią to WRE czy Morvan sa dla mnie nieakceptowalne) nie możemy stworzyć żadnej inicjatywy która by naprawdę łączyła. Nie możemy się współnie promować, nie możemy wspólnie nic tworzyć. Możemy co najwyżej współnie grać w piłkę, a i to jakimś nieziemskim fartem i nie wiadomo czy na zawsze.
Ja Ci powiem tak: Na szczycie OPM namawiałem do takiej deklaracji; wszystkie państwa uznają swoją integralność terytorialną za świętą, a kraje które mają takie konflikty będą ignorowane. I zdziwił byś się jak mało brakowało do tego żeby zaproponować np Morvanowi przeniesienie w inne miejsce mapy (lub na jej drugą stronę). I taka propozycja była by de facto szantażem bo w razie braku zgody nawet MW cofnął by uznanie. Zresztą, mniejsza z tym, bo odszedłem od meritum. Tak czy siak: Wymień proszę te "niepisane zasady" które sa "stosowne". Chętnie się zapoznam.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 15, 2008, 19:16:08 pm
Zaraz mi wrzody pękną (o ile mam) ze śmiechu jak czytam o integralności terytorialnej (czyt. piksele), i o tym jak Sarmacja rozpacza nad utratą wirtualnego obszaru, w którym jak mówi O'Rhada (a nie wiem czemu miałby kłamać, że tak nie jest) nic się nie dzieje. I nie rozumiem co wg Ciebie znaczy przenieść państwo w inne miejsce v-świata? Dla mnie to jest bardziej niewyobrażalne i nie do zaakceptowania jak dla Ciebie zaakceptowanie Morvanu na terenach należących niegdyś do Sarmacji. Przecież z tym się wiąże jakaś kultura, historia państwa, tutaj Morvanu. Przykład z reala (bo jak wiemy Sarmacja jest zwolennikiem realnych działań) z niedawna - Gruzja, gdzie odłamała się Osetia i Abchazja, a mimo to, ten kretyn na S nie prosi Osetyjczyków i Abchazów o to aby się gdzieś przenieśli i odłamywali się gdzieś indziej. Jeśli mogę sobie pozwolić na drobny apel, to apeluję o odrobinę przyzwoitości w zabawie i kapeczkę honoru.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 15, 2008, 19:46:17 pm
Zaraz mi wrzody pękną (o ile mam) ze śmiechu jak czytam o integralności terytorialnej (czyt. piksele), i o tym jak Sarmacja rozpacza nad utratą wirtualnego obszaru, w którym jak mówi O'Rhada (a nie wiem czemu miałby kłamać, że tak nie jest) nic się nie dzieje.
A kto rozpacza? Ja piszę że to po prostu komplikuje sprawy. Mnie akurat te piksele mało obchodza skoro oddałem kawałek KS Wandystanowi, a chciałem oddać jeszcze większy kawałek.
Wykazujesz się kompletnym niezrozumieniem tematu:D
A dodatkowo - w kwestii wrzodów proponuję się przebadać, ale uprzedzam, one nie pękaja od śmiechu.
Quote
I nie rozumiem co wg Ciebie znaczy przenieść państwo w inne miejsce v-świata? Dla mnie to jest bardziej niewyobrażalne i nie do zaakceptowania jak dla Ciebie zaakceptowanie Morvanu na terenach należących niegdyś do Sarmacji. Przecież z tym się wiąże jakaś kultura, historia państwa, tutaj Morvanu. Przykład z reala (bo jak wiemy Sarmacja jest zwolennikiem realnych działań) z niedawna - Gruzja, gdzie odłamała się Osetia i Abchazja, a mimo to, ten kretyn na S nie prosi Osetyjczyków i Abchazów o to aby się gdzieś przenieśli i odłamywali się gdzieś indziej. Jeśli mogę sobie pozwolić na drobny apel, to apeluję o odrobinę przyzwoitości w zabawie i kapeczkę honoru.
Jeśli nie odróżniasz wirtuala od reala to kiepsko z Tobą chłopie!.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 15, 2008, 19:52:42 pm
To ja już nie rozumiem, Sarmacji nie przeszkadza, Morvanowi nie przeszkadza, a konflikt jest :P Może umówić się na piwko, po kilku kolejkach może się będziecie śmiać z tego? :D Te, a może te kłótnie to element zabawy w mikronacje, którego ja kompletnie nie rozumiem? :D A biologia nigdy nie była ani moim zainteresowaniem ani potrzebna w praktycznym życiu, więc się nią nigdy nie przejmowałem zbytnio, więc nie wiem co może mi pęknąć podczas śmiechu :P
A to z tym realem, to chodziło mi o to, że wy chyba macie z tym problem, bo skoro dla was wirtualna wojna ma sens tylko wtedy gdy następuje realny atak hakerski, więc tutaj nie wiem o co Ci chodzi...
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Yaraeh on Październik 15, 2008, 20:02:13 pm
O'Rhada to nasz realny kolega :D
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 15, 2008, 20:31:06 pm
O'Rhada to nasz realny kolega :D

To już nie rozumiem kompletnie, żeby takie toksyny między kolegami były :P
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Yaraeh on Październik 15, 2008, 20:46:04 pm
Widzisz, my rozgraniczamy v-świat od reala.
Z wieloma działaniami Radzieckiego w mikroświecie się nie zgodzę, ale cenię go za intelekt, błyskotliwość i dowcip.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 16, 2008, 06:43:38 am
A to błąd tak rozgraniczać. Oczywiście nie można zatracać granicy między realem a wirtualem, ale tu i tu jest się takim samym człowiekiem.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: kazag on Październik 16, 2008, 07:49:04 am
Nie prawda, można być zupełnie kimś innym w realu i w wirtualu. Ja np. nie biegam po Toruniu z łukiem i tomahawkiem.
Poza tym, mikronacje mają być z założenia również polem sprawdzenia się w różnych dziedzinach i rolach społecznych, więc wynika z tego, że te role należy zwyczajnie odegrać.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Ludwik Bourbon on Październik 16, 2008, 07:55:49 am
Gra aktora też zależy od charakteru. Real ma to do siebie, że robi się tam to na co pozwalają okoliczności i odwaga, zaś w wirtualu takich granic nie ma i wyjawiają się podświadome cechy człowieka i skryte marzenia, a nasz charakter "idzie na całość" (a bynajmniej wiem to z autopsji).
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Pavel Zepp I on Październik 16, 2008, 18:41:30 pm
No znowu kogoś swędzą brodawki... Czy ja mijam piaskownicę?

À propos, ciekawi mnie to, co na ten temat powie Sz.P. Rhadmor, bo gdyby o jeden obszar ubiegały się aż trzy strony, to już kompletnie uznałbym tę sprawę - za przeproszeniem - za jeden wielki R.Z.A.L. ("rzal" - tak wielki żal, że jest szerszym, dłuższym słowem od tego standardowego)

A Wasza Królewska Mość jak zawsze błyska wiedzą na temat v-światowej dyplomacji.
Rhadmor przyłączył Tuolelenkkę do Erboki.

A wcale że nie.

JUż dawno odeszliśmy - to raz.
Dwa - tereny walko WRM i Jajeczka to wyspa na której BYŁA Tuolelenkka. Nowa mapa -> http://wilk.erboka.org/mikronacje/tuolelenkka/01.jpg

1. Szokda, że Sz.P. Mardred próbował mi w jakimś stopniu, choć nie do końca udolnie, pocisnąć na tle znajomości dyplomacji. Skąd twierdzenie "jak zwykle"?
2. Szkoda, że Sz.P. Rhadmor/Ola (bez obrazy, ale WTF?) wprowadził mnie w błąd odnośnie Tuolelenkki i mapy. No cóż, puszczam mimo uszu.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Prezerwatyw Tradycja on Październik 16, 2008, 23:24:27 pm
Quote
Dobra, nawet załóżmy że nie jesteś izolowany, ktos tam uznaje prawa Morvanu do istnienia. Tylko że jakie z tego płyną wnioski? Takie podejście buduje v-narodową zgodę? Robi się od tego fajniej? Nie chcę już wracać do nieszczęsnej mapy ale przez takie konflikty (a integralność terytorialna naruszana w taki sposób jak robią to WRE czy Morvan sa dla mnie nieakceptowalne) nie możemy stworzyć żadnej inicjatywy która by naprawdę łączyła. Nie możemy się współnie promować, nie możemy wspólnie nic tworzyć. Możemy co najwyżej współnie grać w piłkę, a i to jakimś nieziemskim fartem i nie wiadomo czy na zawsze.

Jestem zwolennikiem międzymikronacyjnej zgody. Ale nie kosztem interesu mojej ojczyzny. Nacjonalizm? Jak najbardziej. A zgoda w mikronacjach nie zawsze buduje - jak pamiętam, im mniejsza była niechęć między Sarmacją i Scholandią, tym mniej ciekawie w KS się robiło.

Piłka to piłka - i nie radziłbym tam wchodzić z polityką. KS gra z WRM, Scholandia z Gnomami, a WRM z Erboką. Wara od tego.

Quote
Ja Ci powiem tak: Na szczycie OPM namawiałem do takiej deklaracji; wszystkie państwa uznają swoją integralność terytorialną za świętą, a kraje które mają takie konflikty będą ignorowane. I zdziwił byś się jak mało brakowało do tego żeby zaproponować np Morvanowi przeniesienie w inne miejsce mapy (lub na jej drugą stronę). I taka propozycja była by de facto szantażem bo w razie braku zgody nawet MW cofnął by uznanie.

Integralność terytorialna? To jakieś nowe bóstwo? Bzdura i tyle.

Jak dla mnie to co mówisz jest bzdurą. Myślałem, że twoja doktryna polityki zagranicznej ma jaja - ale ja tu widzę tylko poklepywanie się po pupkach a la Kościński. Zero rozrywki, akcji, tylko kółko wzajemnej masturbacji a la "jest świetnie, wszyscy się kochamy, niech zawsze będzie tak jak teraz". 

Co do kwestii cofnięcia uznania przez MW - szczerze wątpię w taką możliwość, ale nawet jeśli - myślę, że nic wielkiego by to w sytuacji WRM nie zmieniło. De facto jestesmy państwem izolacjonistycznym, i zagranica nie jest nam tak bardzo potrzebna. Dlatego - szantaż w tej sprawie to jedynie akt desperacji - szkoda, że Sarmacja przez tyle czasu nie postarała się nawet o jakieś inne argumenty przeciwko WRM, poza tym jednym, że "my mamy świete prawa do tej ziemi".

Quote
Zresztą, mniejsza z tym, bo odszedłem od meritum. Tak czy siak: Wymień proszę te "niepisane zasady" które sa "stosowne". Chętnie się zapoznam.

Wspominałem - wszystko jest ruchome. Stosowność zależy do tego, jakie państwa będą brać udział. Na przykład - WRM i KS. Jeżeli miała by być toczona prawdziwa wojna, to kilka rzeczy nasuwa się od razu.

1. Armia sarmacka byłaby liczniejsza.
2. Armia morwańska byłaby lepiej przystosowana do walk partyzanckich, w terenie zabudowanym, na wzgórzach i w lasach.
3. Armia morwańska byłaby bardziej doświadczona (po uczestnictwie w co najmniej kilku akcjach zbrojnych)
4. Armia sarmacka byłaby nowocześniej uzbrojona.
5. Marynarka WRM byłaby porównywalna do sarmackiej.

Do tego parę zasad, które są uniwersalne. Po pierwsze, jak w szachach - każdy wykonuje jakieś "posunięcie", a druga strona odpowiada. Po drugie, trzeba się samoograniczać. Nie piszę się w pierwszej informacji że oddziały wkroczyły do stolicy wroga, rozbiły połowę sił i zwyciężyły w 5 minut. Informuje się o rozpoczęciu ataków w takich i takich rejonach, pisze się jakie jednostki zaatakowały, i gdzie się posunęły dalej (zawsze warto pamiętać, że nigdy nie wygrywa się naraz na wszystkich frontach). I dalej - odpowiedź, że tutaj i tutaj nasze jednostki się musiały cofnąć, ale np. oparły się o trudny dla przeciwnika teren i go częściowo powstrzymały, a z kolei gdzie indziej przeszły do kontrataku. I tak dalej... No cóż - w żadnym wypadku nie należy przewidywać jakiegoś miażdżącego zwycięstwa - chyba że w sytuacjach skrajnych, ale i tu należy tak to zroganizować, żeby obie strony miały szanse się wykazać. Tego wymaga honor, jak sądzę.

Piszesz że nie zawsze się wybiera przeciwnika. Owszem. Zawsze i wszędzie można trafić na neokida - ale nie zawsze kiedy tak podejrzewasz, tak się dzieje. Na przykład podejrzewałem że działania na Okoczii ze strony Słomagromy będą strasznie neokidzkie - ale wcale takie nie były, dlatego chciałem wziąść w tym konflikcie udział. To czy trafi się na uczciwego przeciwnika, czy nie - to kwestia szczęścia. Co robić, jeżeli nie? No cóż, można jedynie zwracać uwagę, że wroga poniosła propaganda. Ewentualnie zaproponować jakiegoś sędziego, który by ograniczał działania obu stron. To nie musi być spisane.

Moim zdaniem, prowadzenie espedowskiej "polityki ignorancji" to absurd. Zignorować można ostatecznie, kiedy druga strona totalnie przestaje stosować jakiekolwiek ograniczenia. Ale to jest ostateczność, a nie praktyka. Bo takie ogłaszanie, że "nic się nie dzieje" kojarzy mi się ze skrajną propagandą i jest po prostu bardziej ośmieszające, niż jakiekolwiek inne działanie w tej kwestii.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Benedykt Szujski on Październik 17, 2008, 12:37:19 pm
Co do sposobu prowadzenia wojny to widzę to w podobny sposób jak Pan ORhada z tym, że według mnie wojna powinna być prowadzona w warunkach mikronacyjnych tylko na zgodę obu stron. Wojna wymaga wykazywania przez przeciwników dobrej woli, a trudno o nią gdy tylko jedna strona pragnie wojny. Mikronacje to zabawa a do zabawy nikogo nie można zmuszać, więc wydaje mi się to koniecznością.
Uważam, że przed wybuchem samej wojny strony powinny się porozumieć i podpisać umowę(utajnioną dla opinii publicznej aby "nie psuć klimatu"), której treść określała by pewne podstawowe zasady. Podpisanie umowy zmniejszy możliwość wystąpienia nieporozumień i będzie stanowić zabezpieczenie w przypadku gdy jedna ze stron przestanie wykazywać dobrą wole i rozsądek.

Przede wszystkim należy określić maksymalne konsekwencje wojny- państwa nie będą miały motywacji do zachowań niegodnych jeśli będą z góry wiedzieć, że konsekwencją przegranej będzie np tylko utrata prestiżu, zapłata kontrybucji czy utrata niewielkiej części terytorium.

Po drugie, uważam, że strony powinny wybrać arbitra lub arbitrów, których darzą zaufaniem i którym zgodzą się przekazać decyzje co do wyniku przebiegu konfliktu. Dobrze by było gdyby mediatorzy znali się również na taktyce i strategi albowiem to oni powinni oceniać skutki działań przeciwnych armii.

Samą wojnę widzę tak, że wrogie sobie Sztaby Generalne opracowują plan działań który przesyłają arbitrom. Arbitrzy oceniali by skutki podjętych przez wrogie sobie wojska działań biorąc pod uwagę prócz samych posunięć doświadczenie wojsk, liczebność, sprzęt, stopień organizacji armii, poziom kadry oficerskiej czy możliwości zaopatrzeniowe gospodarki krajów biorących udział w konflikcie itp. Czynniki te arbitrzy oceniali by na podstawie dorobku walczących państw(państwa powinny udostępnić arbitrom potrzebne informacje)-np państwo z świetnym systemem gospodarczym ma lepszą gospodarkę niż państwo które go nie posiada czy lepszymi oficerami dysponuje państwo z funkcjonującymi szkołami oficerskimi niż państwo bez nich itp.
Po dokonaniu oceny opracowywali by stan na froncie z tego wynikły i wysyłali by informację z przebiegu dotychczasowych walk w formie lekko sfabularyzowanej stronom konfliktu.
Biorąc pod uwagę otrzymane informację , sztabu opracowywały by następne posunięcia i po raz kolejny przesyłali by je do arbitrów. Wojna kończyła by się w chwili zawarcia pokoju przez strony z własnej woli lub z decyzji samych arbitrów w przypadku, w którym jedna ze stron mimo oczywistej przegranej nie będzie chciała przyznać się do klęski.

Oczywiście element arbitralności będzie duży dlatego tak ważne jest zaufanie do arbitrów i ustalenia co do maksymalnych skutków przegranej.
Wprawdzie konieczność zgody obu stron wykluczy możliwość rozwiązania wielu konfliktów na tej drodze ale może stanowić niezły sprawdzian dla Sztabów oraz przednią zabawę dla samych uczestników.

Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 18, 2008, 14:49:51 pm


Jestem zwolennikiem międzymikronacyjnej zgody. Ale nie kosztem interesu mojej ojczyzny. Nacjonalizm? Jak najbardziej. A zgoda w mikronacjach nie zawsze buduje - jak pamiętam, im mniejsza była niechęć między Sarmacją i Scholandią, tym mniej ciekawie w KS się robiło.
Kiedyś było przekleństwo: "Obyś żył w ciekawych czasach". Ja w sumie mam podobne zdanie jak Ty, tylko nie uważam że dla rozrywki można absolutnie wszystko. Można wiele, ale nie wszystko.
Quote
Piłka to piłka - i nie radziłbym tam wchodzić z polityką. KS gra z WRM, Scholandia z Gnomami, a WRM z Erboką. Wara od tego.
I bardzo pięknie że gra. I nie było by fajniej jak w innych inicjatywach tez mogły by działać razem?

Quote

Integralność terytorialna? To jakieś nowe bóstwo? Bzdura i tyle.
Kurwa, bawimy się w budowanie państw czy w pici polo? Powiedz komuś że integralność terytorialna jego kraju nie jest istotna. No bez jaj.
Quote

Jak dla mnie to co mówisz jest bzdurą. Myślałem, że twoja doktryna polityki zagranicznej ma jaja - ale ja tu widzę tylko poklepywanie się po pupkach a la Kościński. Zero rozrywki, akcji, tylko kółko wzajemnej masturbacji a la "jest świetnie, wszyscy się kochamy, niech zawsze będzie tak jak teraz". 
A jak dla mnie to po prostu kończą Ci się merytoryczne argumenty. Moja polityka zagraniczna nie miała mieć jaj. Miała być otwarta na dyskusje iz Mandragoratem Wandystanu, WRE, Morvanem...i własnie to robię. Pozatym to właśnie ja chcę zmain a Ty rozpaczliwie bronisz status quo. Jednym słowem nie jesteś zdolny do jakichkolwiek kompromisów.

Quote


Co do kwestii cofnięcia uznania przez MW - szczerze wątpię w taką możliwość, ale nawet jeśli - myślę, że nic wielkiego by to w sytuacji WRM nie zmieniło. De facto jestesmy państwem izolacjonistycznym, i zagranica nie jest nam tak bardzo potrzebna.
I Ty mi piszesz o "Kółku wzajemnej masturbacji"? "Zagranica nam niepotrzebna, jesteśmy izolacjonistami, sami ze sobą bawimy się najlepiej". Dobra, o takim podejściu przecież właśnie piszę. Ba zarzucam Ci właśnie takie podejście i uważam je za zgubne.
Quote

 Dlatego - szantaż w tej sprawie to jedynie akt desperacji - szkoda, że Sarmacja przez tyle czasu nie postarała się nawet o jakieś inne argumenty przeciwko WRM, poza tym jednym, że "my mamy świete prawa do tej ziemi".
Argumenty PRZECIWKO Morvanowi? A po co my mamy szukać jakichś argumentów PRZECIW wam? Sam stawiasz się na pozycji naszego wroga.
Quote


Wspominałem - wszystko jest ruchome. Stosowność zależy do tego, jakie państwa będą brać udział. Na przykład - WRM i KS. Jeżeli miała by być toczona prawdziwa wojna, to kilka rzeczy nasuwa się od razu.

1. Armia sarmacka byłaby liczniejsza.
2. Armia morwańska byłaby lepiej przystosowana do walk partyzanckich, w terenie zabudowanym, na wzgórzach i w lasach.
3. Armia morwańska byłaby bardziej doświadczona (po uczestnictwie w co najmniej kilku akcjach zbrojnych)
4. Armia sarmacka byłaby nowocześniej uzbrojona.
5. Marynarka WRM byłaby porównywalna do sarmackiej.
Ok, Ty jesteś inteligentnym gościem i masz takie zasady. Tylko że zupełnie naiwnie zakładasz że wszyscy myślą podobnie do Ciebie. A tak nie jest. I nie możemy zakładać że wszystkie konflikty zbrojne będą prowadzone "na poziomie" Bo nie wybieramy sobie tego kto nas zaatakuje.
Quote

Do tego parę zasad, które są uniwersalne. Po pierwsze, jak w szachach - każdy wykonuje jakieś "posunięcie", a druga strona odpowiada. Po drugie, trzeba się samoograniczać. Nie piszę się w pierwszej informacji że oddziały wkroczyły do stolicy wroga, rozbiły połowę sił i zwyciężyły w 5 minut. Informuje się o rozpoczęciu ataków w takich i takich rejonach, pisze się jakie jednostki zaatakowały, i gdzie się posunęły dalej (zawsze warto pamiętać, że nigdy nie wygrywa się naraz na wszystkich frontach). I dalej - odpowiedź, że tutaj i tutaj nasze jednostki się musiały cofnąć, ale np. oparły się o trudny dla przeciwnika teren i go częściowo powstrzymały, a z kolei gdzie indziej przeszły do kontrataku. I tak dalej... No cóż - w żadnym wypadku nie należy przewidywać jakiegoś miażdżącego zwycięstwa - chyba że w sytuacjach skrajnych, ale i tu należy tak to zroganizować, żeby obie strony miały szanse się wykazać. Tego wymaga honor, jak sądzę.
Michał, na boga, nie bądź naiwny. "Trzeba się samoograniczać"? Jak zaatakuje nas banda 12 latków to będą się samoograniczać? Będą stosować zasady szachowe? Jak już wspomniałem, to że Ty masz zasady nie znaczy że mają je wszyscy, albo że sa one uniwersalne. Nie są. Mogły by być gdyby wszyscy byli fajnie , inteligentni itp. ale to utopia.
Quote

Piszesz że nie zawsze się wybiera przeciwnika. Owszem. Zawsze i wszędzie można trafić na neokida - ale nie zawsze kiedy tak podejrzewasz, tak się dzieje. Na przykład podejrzewałem że działania na Okoczii ze strony Słomagromy będą strasznie neokidzkie - ale wcale takie nie były, dlatego chciałem wziąść w tym konflikcie udział. To czy trafi się na uczciwego przeciwnika, czy nie - to kwestia szczęścia. Co robić, jeżeli nie? No cóż, można jedynie zwracać uwagę, że wroga poniosła propaganda. Ewentualnie zaproponować jakiegoś sędziego, który by ograniczał działania obu stron. To nie musi być spisane.
Tylko że z tymi pomysłami i ustanowieniem sędziego zbliżasz się już do moejgo punktu widzenia. Tylko ja nadal nie rozumiem czemu tak bardzo bronisz sie przed spisaniem tego?
Quote
Moim zdaniem, prowadzenie espedowskiej "polityki ignorancji" to absurd. Zignorować można ostatecznie, kiedy druga strona totalnie przestaje stosować jakiekolwiek ograniczenia. Ale to jest ostateczność, a nie praktyka. Bo takie ogłaszanie, że "nic się nie dzieje" kojarzy mi się ze skrajną propagandą i jest po prostu bardziej ośmieszające, niż jakiekolwiek inne działanie w tej kwestii.
Każdemu jego porno. Ty lubisz się użerać z taką dziecinadą, ja nie. A czy to jest ośmieszające? Jakoś mi się nie wydaje. Ale Twoje prawo mieć swój punkt widzenia, nawet oderwany od realiów.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Iwan Buturlin on Październik 18, 2008, 19:04:55 pm
Quote
Przede wszystkim należy określić maksymalne konsekwencje wojny- państwa nie będą miały motywacji do zachowań niegodnych jeśli będą z góry wiedzieć, że konsekwencją przegranej będzie np tylko utrata prestiżu, zapłata kontrybucji czy utrata niewielkiej części terytorium.

Z tym się zgadzam, wojna prowadzona bez jakiegoś konkretnego celu jest bez sensu.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 19, 2008, 11:58:49 am
Chciałbym tylko nadmienić że wojna WOGÓLE jest bez sensu :D
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: kazag on Październik 19, 2008, 12:43:09 pm
Czego nikt nie neguje i co nie zmienia faktu, że istnieje.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Prezerwatyw Tradycja on Październik 19, 2008, 18:43:52 pm
Kiedyś było przekleństwo: "Obyś żył w ciekawych czasach". Ja w sumie mam podobne zdanie jak Ty, tylko nie uważam że dla rozrywki można absolutnie wszystko. Można wiele, ale nie wszystko.

Sama kwestia "dla rozrywki" ogranicza, że nie absolutnie wszystko.

Quote
Kurwa, bawimy się w budowanie państw czy w pici polo? Powiedz komuś że integralność terytorialna jego kraju nie jest istotna. No bez jaj.

No teraz to ty robisz sobie jaja. Myślisz że w realu nie ma tendencji separatystycznych i ludzi którzy je popierają? Ja uważam, że prawo narodu do samostanowienia jest ważniejsze od jakiejść dość wydumanej integralności terytorialnej.

Quote
A jak dla mnie to po prostu kończą Ci się merytoryczne argumenty. Moja polityka zagraniczna nie miała mieć jaj. Miała być otwarta na dyskusje iz Mandragoratem Wandystanu, WRE, Morvanem...i własnie to robię. Pozatym to właśnie ja chcę zmain a Ty rozpaczliwie bronisz status quo. Jednym słowem nie jesteś zdolny do jakichkolwiek kompromisów.


Kompromis w 90% przypadków kojarzy mi się ze zgnilizną :-]

Quote
I Ty mi piszesz o "Kółku wzajemnej masturbacji"? "Zagranica nam niepotrzebna, jesteśmy izolacjonistami, sami ze sobą bawimy się najlepiej". Dobra, o takim podejściu przecież właśnie piszę. Ba zarzucam Ci właśnie takie podejście i uważam je za zgubne.

Ja nie twierdzę, że WRM ma podejście izolacjonistyczne. Zauważam tylko, że twoje rojenia o ewentualnej izolacji, nawet jeżeli mogłyby być realne, to nie miały by dla nas większych skutków.

Quote
Argumenty PRZECIWKO Morvanowi? A po co my mamy szukać jakichś argumentów PRZECIW wam? Sam stawiasz się na pozycji naszego wroga.

Cóż. Trudno ukryć, że istnieje konflikt terytorialny między Księstwem a Wolną Republiką. Zatem w tej kwestii trudno odmówić nam pozycji oponentów. Ale na ile mogę powiedzieć, większość argumentów jest po naszej stronie - u was jest właśnie tylko jeden, o "integralności". Jednocześnie próbowaliście wielokrotnie wykpiwać to, że WRM reprezentuje naród morwański - ale żadnych działań "pozytywnych" nie podjeliście - gdybyście byli w stanie odbudować "Morvan w Sarmacji", przyznałbym, że nasza pozycja byłaby znacznie słabsza. Ale mimo licznych zapowiedzi, nic z tego nie wyszło. A WRM istnieje i działa...

Quote
Ok, Ty jesteś inteligentnym gościem i masz takie zasady. Tylko że zupełnie naiwnie zakładasz że wszyscy myślą podobnie do Ciebie. A tak nie jest. I nie możemy zakładać że wszystkie konflikty zbrojne będą prowadzone "na poziomie" Bo nie wybieramy sobie tego kto nas zaatakuje.


Po raz kolejny mówię - wasza dotychczasowa postawa w ogóle nie dawała możliwości ustalenia "poziomu". Bo dla Sarmacji istotne są tylko działania realowe - a "narracje", które powinny być istotą mikronacji, liczą się dla was wtedy, gdy są wygodne. Bo jak nie, to zajmujecie się przede wszystkim ich ośmieszaniem.

Quote
Michał, na boga, nie bądź naiwny. "Trzeba się samoograniczać"? Jak zaatakuje nas banda 12 latków to będą się samoograniczać? Będą stosować zasady szachowe? Jak już wspomniałem, to że Ty masz zasady nie znaczy że mają je wszyscy, albo że sa one uniwersalne. Nie są. Mogły by być gdyby wszyscy byli fajnie , inteligentni itp. ale to utopia.

Ja nie widzę w żadnym państwie w mikroświecie bandy 12 latków. Nawet wyśmiewany Słomagrtom zdobył się na poziom. I po raz kolejny - arogancja, arogancja, arogancja... To, że ty jesteś inteligentny, nie oznacza, że masz na to monopol. Dlaczego od razu zakładasz blamaż, skoro raczej nie ma do tego przesłanek...

Quote
Tylko że z tymi pomysłami i ustanowieniem sędziego zbliżasz się już do moejgo punktu widzenia. Tylko ja nadal nie rozumiem czemu tak bardzo bronisz sie przed spisaniem tego?

Bronię jak bronię. Po prostu uważam, że spisanie nie jest konieczne - ale jeżeli ktoś chce spisywać, to czemu nie. Tylko, że wydaje mi się, że to lekko śmieszne - ustalanie z góry sposobu, w jaki się walczy.

Quote
Każdemu jego porno. Ty lubisz się użerać z taką dziecinadą, ja nie. A czy to jest ośmieszające? Jakoś mi się nie wydaje. Ale Twoje prawo mieć swój punkt widzenia, nawet oderwany od realiów.

Ośmieszające jest to, że nadymasz się jak paw, twierdząć że wszystko co nie pasuje do twojego postrzegania świata jest dziecinadą. Nawet nie racząc się temu dokładniej przyjrzeć. A oderwany jestem nie od realiów, ale od reala - jest pewna subtelna różnica.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Pel Nander on Październik 20, 2008, 13:10:44 pm
zdradziecko? ;)
negocjacje o Tuolelencce już chyba? z rok ziemski trwają.??

Typów wojen jest kilka i ich przeprowadzenie też.
W mikronacjach trzeba się dogadac z druga stroną by je prowadzić. Tylko w wojnach domowych lub głupio, negujących istnienie innych państw może taki np. Słomagrom podbic całe WMPM w jednej osobie. ;)

Tylko przypomne, że ostatnia wojna pomiędzy Okoczią i Siłami Sprzymierzonymi a Słomagromem prowadzona była
właśnie na zasadzie "gry rpg" i przyniosła obu stronom wiele zabawy, choć zakończyła się dość
niespodziewanie, kiedy oczekiwano decydującego starcia.
Nigdy nie wadomo co bedzie, teraz nastepny ruch przeciwnika. ;)

Proponuję.
Ci którzy nie uznają (nie akceptują istnienia) Morvanu, Tuolelenkki, Erboki itp. żeby się w tym
temacie nie wypowiadali bo ten temat jest dla tych którzy akceptują te państwa.


I to jest właśnie niepoważne podejście. Bo to udowadnia, że jesteście naprawdę internetowym serwisem
społecznościowym... i nawet się nie silicie na bycie prawdziwą symulacją państwa. Bo ja na przykład nie
znam państwa realnego, które całkowicie nie przejęło się inwazją innego państwa i twierdziło, że to
dziecinne. A Ty?
Gdyby była inwazja (np hackowanie serwisu) to byśmy się przejeli. Ale Polska by się raczej nie przejeła
gdyby archipelag Vanuatu ogłosił że od dzisiaj Kraków jest ich bo nas najechali za to że nie chcieliśmy
kupować ich ryb. Uznała by że Vanuato to kinderneo. I to jest raczej podejście bardziej realne. Prawda
jest taka że my traktujemy KS śmiertelnie powaznie a dla np Ciebie mikronacje to tylko rozrywka. Dlatego
robisz wszystko dla zabawy. A ja np nie chce się wdawać w jakieś przepychanki których sesnsowność dość
dokładnie opisałem parę postów wyżej.
Pewien Aborygen przypłynął do Wielkiej Brytanii. Na plaży zatknął aborygeńską falge i wypowiedział słowa które od tej pory przyłaczają Anglię do Australii. W taki sam sposób jak kilka stuleci prędzej Anglicy zrobili z Australią.
Tak to było symboliczne, ale było tym samym, Anglicy poprostu wzieli sobie Australię. W ten sam sposób zrobił to też ten Aborygen z Anglią.
Jak wiecie Wietnamczycy już dawno zajeli stadion 10-lecia w Warszawie. ;)

Z mikronacjami jest tak że, wypowiadane słowa są czynami których nie można kinderneowsko nie uznawać tak jak i kraje które istnieją w necie. Działania Sarmacjii pod tym wzgledem są bardzo kinderneowskie w realacjach z innymi państwami.
Jezeli traktuje sie poważnie to tym bardziej takie sytuacje.

Michał, pomyśl perspektywicznie ile sensu jest w nierealnych działaniach wosjskowych. Ok, ja teraz jako
MSZ KS ogłaszam że militaryzujemy sarmacki region zwany Morvanem. Robimy stronkę że stacjonuje tam
pierdyliard wojska i wszyscy którzy uznają rzady Michała O'Rhady zostają powieszeni przez rozstrzelania. I
co, uwazasz że to fajne i to dobra zabawa? Ja uważam to za dziecinadę. Chcesz się tak bawić?
 - Mój laser jest najlepsiejszy!
 - A wcale że nie!
- A wcale że tak!
Ja dziękuję za takie rozrywki. Skoro niechęć wchodzenia do piaskownicy uważasz za arogancję, to Twoje
prawo. Mnie grabki, łopatki i stawianie babek z piasku nie bawi. To moje prawo.
Jeszcze raz to pisze w Mikronacjach tworzy się wspólnie jesli ktos nie podejmie wyzwania to poprostu nie
można tego zrealizować ale nie można negowac, że taka sytuacja nie miała miejsca ona miała miejsce ale go
nie podjelismy i to jest fakt.
Każda tego typu sytuacja musi być przyjęta
Jest takie państwo Komory w Afryce na "Indyku" ;) tam co jakiś czas któraś z wysp ogłasza niepodległość i
tworzy władztwo, atrybuty i instytucje państwa. Real jak wiadomo jest bardziej namacalny dlatego to jest
"bardziejszy" ;) fakt.
W mikronacjach wypowiadane słowa są czynami faktami. I to zależy od osoby która ją wypowiada na jakiej
podstawie w tym mikronacyjnym towarzystwie może te słowa wypowiadać.

Co do całej wojny. to słyszałem, że Erboka bez zezwolenia twórców- inkorporowała Micropolis. :D
Poza tym po co ta wojna?
No własnie Faron jesteś twórcą Micropolis istniało one w v-świecie na mapie WMPM które uznaje/akceptuje
Surmenia. Nie pozostawiłes żadnego statusu dla tej wyspy a raczej pozostawiłeś, jako teren opuszczony
pow WMPM (powiernictwo WMPM na statusie Antarktydy z reala) czyli terytorium Do wzięcia.

No znowu kogoś swędzą brodawki... Czy ja mijam piaskownicę?
À propos, ciekawi mnie to, co na ten temat powie Sz.P. Rhadmor, bo gdyby o jeden obszar ubiegały się aż
trzy strony, to już kompletnie uznałbym tę sprawę - za przeproszeniem - za jeden wielki R.Z.A.L. ("rzal" -
tak wielki żal, że jest szerszym, dłuższym słowem od tego standardowego)
No to cię oświecę <zapala świeczkę> o te terytorium roszczą sobie prawo 3 strony Tuolelenkka (Rhadmor), Morvan, Erboka.
Nie "wyjeżdzaj" z takim kinderneowskim pojęciem i myśleniem. <bez urazy>

Quote
chał, pomyśl perspektywicznie ile sensu jest w nierealnych działaniach wosjskowych. Ok, ja teraz
jako MSZ KS ogłaszam że militaryzujemy sarmacki region zwany Morvanem. Robimy stronkę że stacjonuje tam
pierdyliard wojska i wszyscy którzy uznają rzady Michała O'Rhady zostają powieszeni przez rozstrzelania. I
co, uwazasz że to fajne i to dobra zabawa?
Każda zabawa może być dobra i zła - w zależności czy się przestrzega zasad - pisanych i niepisanych. W tym
przypadku to jest trochę jak różnica między twoim przykładem zabawy laserowymi pistoletami, a zabawą w
paintball czy ASG. Nie znam osób, które twierdziłyby, że ta druga jest niepoważna i dziecinna. I choc
można "oszukiwać", to tego się po prostu nie robi.
Często po osobach których byś o poszanowanie zasad nie podejrzewał, właśnie takie zasady szanują. Świetnym
przykładem jest ostatni konflikt na Okoczii. Właściwie przed tym konfliktem brakowało mi takiego dobrego
praktycznego przykładu, że moja teoria wojny wirtualnej może się sprawdzić. Teraz już taki przykład mam.
Brałem udział w wojnie na Micrze z Sedzią. Każda osoba z kraju może wystawic armię którą jest z góry
przedstawiona do wybrania. Jaki typ samolotów, okrętów tyle piechoty itp. a pożniej używa tą armię w czasie wojny.
Przykładowo 2 strony godzą się na wojnę, wybierają sposób jej przeprowadzenia, mogą określić wynik. I wszystko jest ok.

Ja nie rozumiem tylko dlaczego do tej pory nie powstała jakaś konwencja, która byłaby zbiorem reguł i
zasad funkcjonowania państw na szczeblach międzypaństwowych, a brak ratyfikacji tej umowy byłby równy
zakazowi umieszczenia na mapie v-świata (itp.)...
Pisałem tez o tym na OPM gdy chciałem określić zasady w tym v-świecie. Tak powino być i coś takiego jest na
Mikrze. Państwa które tam istnieją godzą się na pewne zasady.

Ja nie mówię o OPM, bo z jakiej racji OPM, do którego obowiązku należeć nie ma aby należeć do mikronacjii,
ma obradować nad tego typu konwencjami? Niech każde państwo, które istnieje minimum miesiąc wybierze
jednego dyplomatę, który obradowałby w w uchwalaniu takiej umowy, a uchwalenie tego dokumentu byłoby
głosowane demokratycznie - 1 państwo=1 głos - większością głosów i szlus. Jak państwo jakieś nie
ratyfikuje nie ma prawa być na v-mapie - proste...
No dokładnie tak. :) Niechcesz nie musisz brać w tym udziału nie istniejesz na taj planecie.

ps. nie odp, jeszcze w tym temacie ale może to coś rozjaśni  ;D
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 20, 2008, 13:14:41 pm
Oj tam, daj spokój. Nie nadymam się jak paw. Nie zamierzam narzucać innym standardów jakie sam przyjmuję. I nie oceniam że jest zabawa w mikornacje lepsza i gorsza. Ale skoro my mamy inny styl zabawy, Austro-węgry mają inny, Okoczia ma inny, to dlaczego my się ammy mieszać do zabaw innych.
Atak na Austro-węgry (które mają historyczne granice) byłby przecież bezsensowny. Więc dlaczego przykładowo My jako KS nie możemy uznać że ataki na nas również są pozbawione sensu?

I jeszcze raz - nie nadymam się. A jak nie wierzysz to wyzywam Cię na pojedynek pijacki!
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Aaron_v-hr._Rozman on Październik 20, 2008, 13:23:46 pm

Proponuję.
Ci którzy nie uznają (nie akceptują istnienia) Morvanu, Tuolelenkki, Erboki itp. żeby się w tym
temacie nie wypowiadali bo ten temat jest dla tych którzy akceptują te państwa.

Na Boga, a kto ustalił takie faszystowskie zasady?
Quote

I to jest właśnie niepoważne podejście. Bo to udowadnia, że jesteście naprawdę internetowym serwisem
społecznościowym... i nawet się nie silicie na bycie prawdziwą symulacją państwa. Bo ja na przykład nie
znam państwa realnego, które całkowicie nie przejęło się inwazją innego państwa i twierdziło, że to
dziecinne. A Ty?

A ja udowadniam że nie zostaliśmy zaatakowani, tylko ktoś sobie napisał że nas atakuje.
A argumenty o serwisie społecznościowym to fajny argument. Tylko szkoda że nie Twój :D
Quote

Pewien Aborygen przypłynął do Wielkiej Brytanii. Na plaży zatknął aborygeńską falge i wypowiedział słowa które od tej pory przyłaczają Anglię do Australii. W taki sam sposób jak kilka stuleci prędzej Anglicy zrobili z Australią
tak to było symboliczne, ale było to samo, Anglicy poprostu wzieli sobie Australię, i w ten sam sposób zrobił to też ten Aborygen z Anglią.
Jak wiecie Wietnamczycy już dawno zajeli stadion 10-lecia w Warszawie. ;)
Ale już stracili. Nasi go odbili za pomocą sprzętu ciążkiego
Quote
Z mikronacjami jest tak że, wypowiadane słowa są czynami których nie można kinderneowsko nie uznawać tak jak i kraje które istnieją w necie. Działania Sarmacjii są bardzo kinderneowskie w realacjach z innymi państwami.
Jezeli traktuje sie poważnie to tym bardziej takie sytuacje.
"Kinderneowsko"? Ładne słowo, dodam do T9 w telefonie. Reszty wypowiedzi nie rozumiem. Rozwiniesz jakoś?
Quote

Jeszcze raz to pisze w Mikronacjach tworzy się wspólnie jesli ktos nie podejmie wyzwania to poprostu nie
można tego zrealizować ale nie można negowac, że taka sytuacja nie miała miejsca ona miała miejsce ale go
nie podjelismy i to jest fakt.
Każde tego typu sytuacja musi być przyjeta
Jest takie państwo Komory w Afryce na "Indyku" ;) tam co jakiś czas któraś z wysp ogłasza niepodległość i
tworzy władctwo, atrybuty i instytucje państwa. Real jak wiadomo jest bardziej namacalny dlatego to jest
"bardziejszy" ;) fakt.
W mikronacjach wypowiadane słowa są czynami faktami. I to zależy od osoby która ją wypowiada na jakiej
podstawie w tym mironacyjnym towarzystwie może te słowa wypowiadać.
Nadal nie rozumiem. Może jakąś zaćmę mam dziś, ale nie potrafię z Twojej przydługiej wypowiedzi wyciągnąć żadnych wniosków.
Quote



Brałem udział w wojnie na Micrze z Sedzią każda osoba z kraju może wystawic armię którą jest z góry
przedstawiona do wybrania taki typ samolotów, okrętów tyle piechoty itp. a pożniej używa go w czasie wojny.
Przykładowo 2 strony godzą się na wojnę i wybierają sposób jej przeprowadzenia mogą określić wynik. I wszystko jest ok.
I tu się zgadzam w 100%. I takwłaśnie powinno to być załatwione!
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: rhad on Październik 20, 2008, 13:41:55 pm
No to cię oświecę <zapala świeczkę> o te terytorium roszczą sobie prawo 3 strony Tuolelenkka (Rhadmor), Morvan, Erboka.
Nie "wyjeżdzaj" z takim kinderneowskim pojęciem i myśleniem. <bez urazy>

Czasem mi sie wydaje ze kaqzdy z was wie wiecej ode mnie o tym, czego ja chce... <po czym w ironicznym milczniu udaje sie do swojej nietkinetej stolicy myslac nad brakiem spytania sie mnie i rozpowszecnhianiem falszywych informacji>
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Pel Nander on Październik 20, 2008, 14:04:00 pm
- Nie wypowiadali w sposób te państwa nie istnieją bo to jest przynajmniej śmieszne.
- Cytnąłeś wypowiedź Ohrady.!
- "Kinderneowsko" - dodaj, dodaj modne słowo teraz.  :D
- Przydługiej ;) to nie na polski. Treściwej raczej.

Mikronacje - większość jest wirtualna, działania to text (wypowiedzi), obrazki, filmy itp.
Tu jest ta róznica, niż w grach czy realu, że jest mniej namacalne. Negowanie innych państw (stron) jak i ich działań (wypowiedzi) jest głupotą bo w mikronacjach to jest działaniem=rzeczywistością.
A każde państwo mniej czy bardziej próbuje odwzorowac realne państwo/realny świat, zasady na jakich funkcjoują w realu.
 
Obrazowo.
Jest grupa osób, (mikronacje)
tworzą miedzy sobą podgrupy(państwa)
wybierają osoby które są odpowiedzialne za konkretne funkcje. (ministrów itd.)
podgrupy za pomocą przedstawicieli nawiązują relacje z innymi podgrupami.

słowo kreuje rzeczywistość. - wypowiedzi tworzą wirtualne życie. Dlatego każda wypowiedź musi mieć odp. inaczej jest dokonana. Działania są ustaleniem i dogadaniem. Opierane na woli, dlatego nie ma nakazu, ktoś nie chce podjąć wyzwania to oświadcza, że nie podejmuje. Nikt nie podbije innego kraju jeśli ten nie bedzie chciał, ale nie moze negować wypowiedzianego ataku bo słowo kreuje rzeczywistość..
Tylko osoby wyznaczone mają prawo np. do wysyłania wojska czy zawierania umów. I ich wypowiedzi jako przedstawicieli są faktami v-rzeczywistością. Z mocy ich funkcjii tak samo jak w realu.
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Harold on Październik 20, 2008, 14:41:12 pm
Wiecie co ? Ta sprawa powtarza się już drugi raz... jak my (WT) z UKZT... WinkTown "chciało" wojny z UKZT a oni mówili że państwa nie uznają i że nie ma wojny...

TO JEST GŁUPOTA !
Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Pel Nander on Październik 23, 2008, 15:53:56 pm
Co do Tuolelenkki i wojny.
Rhadmor aka Ola (Tuo.) nie dogadał sie z Ohradą (Mor.) i przenosi Tuolelenkkę na Pólnoc w trochę "śnieżniejszy" klimat. A nie jak teraz prawie równik.  Chce zaprzeczyć istnieniu Tuolelenkki w aktualnym miejscu co jest głupotą, bo to jest v-zeczywistosć wpisana w v-świat i nie moze być usuwana nawet się nie da ze wszystkich  map i krajów cofnać informacje o tym.
Erboka zajeła wojną jednostronną (tzn nie akceptując działań Morvanu wyspę Tuolelenkke.) Później zaprzeczyli że, nie była ich i zatakowali swoja wyspę dla rozrywki (głupota 2) i zaprzeczają istnieniu Morvanu na tej wyspie kiedykolwiek.  ::) głupota  x 2

opis działań wojennych Erboki http://groups.google.com/group/erboka/browse_thread/thread/dbe9a6395a81cb8e/97e6fe0dafd3a809?#97e6fe0dafd3a809 (http://groups.google.com/group/erboka/browse_thread/thread/dbe9a6395a81cb8e/97e6fe0dafd3a809?#97e6fe0dafd3a809)


Title: Odp: Atak Erboki na Wolną Republikę Morvan
Post by: Talerz on Październik 25, 2008, 11:03:23 am
Erboka to baaardzo specyficzne miejsce ;D